czwartek, 21 września 2017

PAJĘCZA NIĆ

,, Snuje się, snuje babie lato...



...Cieniuchna, mleczna nić-
Wrzeciono oto z bajki chwyć,
By wić przędziwo srebrne, wić!
Pajęcza nić,
Zaklęta nić,




Czepia się łodyg zwiędłej trawy,
Ostatni maku kwiat jaskrawy
Osrebrza cały i oplata.




Tam, gdzie ostróżki fioletowe
Na złocie ścierni haft swój kładą.
Niby błyszczący szych ulata,
By tej jesieni smętnej szata
W barwy mieniła się tęczowe.



Tam, na puszystą ostu głowę,
Na koniczyny czerwień bladą
I na piaszczyste, hen, rozłogi,
I na dziewanny szare kiście-
Gdzie kwiat ostatni lśni ogniście-
Gdzie się przegonów ciągną smugi,
Gdzie się grusz starych cienie kładą,
Na ich gałęzie rosochate,




Na ten pas między - wazki, długi,
Na szare stogi sterty płowe,
Tam na zagaje, na dąbrowę,
Aż do tej wody, do tej rzeki,
Na mokre łąki, na bagniska,
Gdzie się ta trzcina chwieje śliska,
Gdzie tataraki, wodne ziele -
Tak się to srebro ściele,
Jedna za drugą mleczna nić..."
Babie lato Maria Markowska

piątek, 15 września 2017

WRZEŚNIOWA ZADUMA

Patrzę na ogród zmieniający swoje barwy, na coraz więcej szarości i spłowiałych błękitów...




Patrzę na uginające się na wietrze trawy, na spadające płatki zawilców, na pojedynczy, czerwony owoc kaliny...





Patrzę na błyszczący w słońcu kwiat gaury, na drobne dzbaneczki wrzosów, puchaty owocostan powojnika i próbującą znowu kwitnąć sasankę...





Patrzę na zieloną kulkę i zastanawiam się, co posadziłam w tym miejscu kilka lat temu. Już nie pamiętam...Czy to guzikowiec? Nie chciał rosnąć, usychał...podlewałam, pieściłam, w końcu zostawiłam samego sobie... A teraz obdarował mnie... a ja nie pamiętam jego nazwy...


Ogarnęła mnie wrześniowa zaduma... jeszcze nie jesień... ale już nie lato...





czwartek, 7 września 2017

ARKADIA W ZIELENI

Gdy już siódmy z rzędu poranek wita mnie deszczem i nie chce mi wystawiać się nogi poza cieplutka kołdrę, czas na letnie, słoneczne wspomnienia...


W 1778 roku Helena z Przeździeckich, księżna Radziwiłłowa zakłada park romantyczny, w stylu angielskim. Ulegając ówczesnej modzie nazywa go Arkadia, na cześć mitologicznej krainy szczęścia, spokoju i beztroski. Jej projektanci: Zug, Norblin, Orłowski i Ittar tworzą malowniczy park, wykorzystując naturalnie ukształtowany teren oraz rezygnując z symetrycznych linii. 





Pomiędzy rośliny wkomponowują różnorodne formy architektoniczne, miejsca zadumy i wypoczynku. Spacer po tym zakątku wśród starego drzewostanu uświadamia jak wielką pracę musiano wykonać. Obecnie ceglane mury porośnięte pnączami wyglądają prześlicznie w prześwitujących przez konary drzew promieniach słonecznych. Mimo, że wiele budowli rozebrano, te które pozostały lub odbudowano zdobią Arkadię. Są po prostu niezwykłe :)

Świątynia Diany


Akwedukt






Przybytek Arcykapłana


Łuk kamienny


Dom Murgrabiego

Domek Gotycki

Warto znaleźć trochę czasu na spokojny spacer po parku, aby na koniec przysiąść na jednej z ławeczek ustawionych na brzegu stawu :)






środa, 30 sierpnia 2017

PODARUNEK OD LATA

Na pożegnanie lata dostaliśmy wspaniały prezent. Nad nami pojawiło się dzisiaj bezchmurne niebo. Widok błękitu nastroił wszystkich pozytywnie i podjęcie decyzji o spędzeniu dnia nad wodą był tylko kwestią czasu. Mąż z córką powędrowali na windsurfing, a ja z synem na plażę sprawdzić, czy da się w końcu wykąpać bez pianki. Woda okazała się zadziwiająco ciepła i niezbędny tegoroczny element mojego plażowego wyposażenia pozostał w torbie :)









Woda iskrzyła się w promieniach słońca, fale wykonywały swój zwodniczy taniec, a ciepły wiatr od morza owiewał łagodnie moją twarz. Rozmarzyłam się. Wpatrując się w dal zapragnęłam, by lato zostało z nami na dłużej... Niestety, wystarczył rzut oka na wydmy i pobliski rezerwat, by uświadomić sobie, że mimo wszystko jesień już się zbliża. 






Ostatni raz tak piękna końcówka sierpnia była, gdy urodził się syn. Wtedy cieszyliśmy się trzy dni. Czy w tym roku będą to chociaż dwa?