piątek, 30 września 2016

NITKI BABIEGO LATA

Lecą w powietrzu długie, lśniące. Na końcu każdej malutki pasażer. Przemierzają długą drogę szukając korzystnego miejsca do osiedlenia. A gdy już im się gdzieś spodoba, zatrzymują się, zwijają swoją nić i zaczynają nowe życie.


Wczorajszy, ciepły wiatr przyjemnie szeleścił w liściach brzozy. Zamknęłam oczy i bezmyślnie odpoczywałam na hamaku, gdy nagle na twarzy poczułam cienką niteczkę łaskoczącą mnie w policzek. Powoli otworzyłam oczy i już wiedziałam co to. Najpierw jednak szybko poszukałam wzrokiem pasażera. Uff, wdrapywał się właśnie na iglak i szybko zniknął gdzieś wśród zieleni... Nie zdążył zwinąć swojej nitki, więc pewnie uda się w dalszą podróż :)




Na ogrodzie pełno takich nitek przyczepionych do mebli ogrodowych, pergoli i płotu. Niektóre splątane, inne porwane. Skrzą się w promieniach słońca i przypominają mi o nieuchronnym nadejściu jesieni :)

czwartek, 22 września 2016

JEŻYNA CZYLI POLSKA MALINA

Przemknęło kolejne lato. Jesień przywitała nas długo wyczekiwanym deszczem. Kończą owocowanie fioletowe jeżyny. Cieszyły moje podniebienie swoim cierpkim smakiem długie dwa miesiące. Za każdym razem zbierając miskę tych wspaniałych owoców zastanawiałam się, co tym razem z nich zrobić: lekką zupę owocową, gęsty napój z jogurtem, zapiekane z ciastem kruchym z lodami śmietankowymi czy nafaszerować nimi bułeczki drożdżowe. A może kilka rozgnieść i ze śmietaną i miodem wysmarować sobie suche łokcie. Nie przeszkadza mi ich kwaśny smak, ani malutkie drobinki wciskające się pomiędzy zęby. Żal mi będzie się z nimi rozstać na tak długie miesiące. Trochę więc jeszcze zamrożę i zrobię kilka butelek soku, aby delektować się nimi w czasie długich zimowych wieczorów :)






Już starożytni Grecy stosowali jeżyny do płukania jamy ustnej w celu wzmocnienia dziąseł :)

piątek, 16 września 2016

WRZEŚNIOWA ROSA

Lato nie chce odchodzić. Jeszcze ciepłe promienie słoneczne ogrzewają mnie leżącą na dopiero co rozwieszonym hamaku. Tylko zimny wschodni wiatr przypomina, że jesień się zbliża. I to zbliża szybciej niż bym chciała. Przypomina też o tym wrześniowa rosa. W zimne, bezchmurne poranki lśni na listkach oprószonych blaskiem wschodzącego słońca. Kropelki jak perły drżą poruszane leciutkim wietrzykiem. Spacer po ogrodzie kończy się mokrymi kaloszami i zachwytem nad posrebrzoną trawą, błyszczącą pajęczyną i połyskującymi na kwiatach drobinkami :)












Miłego weekendu :)

niedziela, 11 września 2016

ZAMGLONE MORZE

Ciepłe powietrze, które napłynęło nad Polskę, trochę sobie z nas zadrwiło. Zamiast słońca ujrzeliśmy w sobotni poranek pełne zachmurzenie. Ponieważ plany już były porobione i na termometrze pojawiło się 22 C, wyruszyliśmy zaopatrzeni w kurtki w kierunku miasta znad morza czyli Gdyni. Fakt, że zdjęć ładnych nie udało nam się zrobić. Słońce próbowało przez większość dnia walczyć z chmurami, ale po południu całkowicie się poddało. A tutaj i pokazy sokolnictwa i regaty optymistów. No cóż, zdjęcia szare, ale muszą wystarczyć.

 Bardzo grzeczna sowa :)

 Myszołów

Sokół

Optymisty w drodze na start

Dzisiaj już zupełnie co innego. Promienie słoneczne dość szybko poradziły sobie z cienkimi chmurami warstwowymi. Tylko na styku lądu z morzem widać było lekkie zamglenie. Spacer promenadą w kierunku klifu redłowskiego zakończył się moczeniem nóg w dość ciepłej jak na tę porę roku wodzie. Na każdym kroku natykaliśmy się na ciekawe imprezy: szkolenie WOPR, marszobiegi czy regaty. 

Port jachtowy, a w tle Sea Towers

 Nareszcie po regatach

 Rodzice już czekają :)

Nagle zabrakło wiatru 

Można sobie tylko życzyć, aby takich weekendów było jak najwięcej :)

niedziela, 4 września 2016

SPACER PO NIEZWYKŁYM PARKU

Zapraszam na foto wyprawę po Parku Giardino Sigurta w północnych Włoszech. Mimo, że istnieje od XVII wieku, popularność zdobył dopiero po 300 latach. Początkowo był to ogród przydomowy, teraz zajmuje 60 ha. Według informacji umieszczonej na mapie, którą otrzymuje każdy odwiedzający, na wiosnę kwitnie milion tulipanów, a latem 30 tysięcy róż. W parku znajdują się 400-letnie dęby oraz 40 tysięcy wyjątkowych roślin. 
Pod koniec sierpnia, gdy spacerowałam po tym wyjątkowym ogrodzie, najpiękniej prezentowały się kompozycje klonów z ich zmieniającymi się barwami oraz kształtami liści. 









 

Pełne uroku były też ogrody wodne, obrośnięte nenufarami, hiacyntami, łączeniem i trawami (m.in. ciborą). 













Nie wiem jak nazywa się ta pełna uroku roślinka. 




Mój zachwyt w czasie spaceru wzbudziły też mury zameczku obrośnięte bluszczem i innymi pnączami. 




Łany begonii, szałwii, koleusów i berberysów tworzyły barwne plamy pod krzewami i drzewami.





Trawa pampasowa łagodziła ostre kształty iglaków i ożywiała smutniejsze o tej porze roku zakątki.



Bananowiec kusił swoimi niedojrzałymi owocami i czarował kwiatem.



Wszystkich, którzy znajdą się w pobliżu południowej części jeziora Garda, zachęcam do odwiedzenia Giardino Sigurto w pobliżu miasteczka Valeggio Sul Mincio :)