wtorek, 30 grudnia 2014

ŚNIEG I KSIĄŻKI


W tym roku dość długo czekaliśmy, zwłaszcza dzieci, na rozpoczęcie śnieżnej zimy. W końcu, w niedzielę, 28 grudnia spadł biały puch, nie za dużo i nie za mało, w sam raz by pojeździć na sankach i nie namęczyć się przy odśnieżaniu. 






Jak widać, nawet duże dzieci cieszą się z białej kołderki. Za dwa miesiące będą miały dosyć i zaczną marzyć o lecie :)


                  

Uwielbiam czytać książki. Moja pasja zaczęła się dosyć późno, bo dopiero w czwartej klasie podstawówki. Najpierw pochłonęłam dostępne w bibliotece osiedlowej baśnie, książki dla młodzieży i w końcu zabrałam się za trudniejszą literaturę. Niestety na wiele lat musiałam przystopować ze swoim hobby. Na nowo wróciłam do porządnego czytania dopiero niedawno i nadrabiam braki. W tym roku udało mi się przeczytać około 70 książek. Większość z nich to kryminały i thrillery.


Dość sporo książek przeczytałam zainspirowana wcześniej obejrzanym filmem. Pozytywnym zaskoczeniem była dla mnie ,,Zimowa opowieść" Marka Helprina. Film w stylu hollywoodzkim, z gwiazdą na widok której niektóre dziewczęce serca doznają palpitacji, był przyjemną baśnią. Książka zupełnie inna, ciężka, ale wciągająca, z masą wątków do rozwikłania, zmuszająca mnie do uważnego czytania. 
  


Jeszcze trzy wzruszające historie, które nie pozwalają o sobie zapomnieć. Opowiadają o poświęceniu,  miłości i nadziei. 


Pod choinkę otrzymałam kolejne książki, na podstawie których powstały filmy. Ciekawe, czym mnie zaskoczą :) 


W Nowym Roku dużo odwagi w realizacji najskrytszych marzeń :)

sobota, 20 grudnia 2014

ŻYCZENIA


 ,,Pomódlmy się w noc betlejemską.
W noc szczęśliwego rozwiązania,
By wszystko nam się rozplątało,
Węzły, konflikty, powikłania.

Oby się wszystkie trudne sprawy
Porozkręcały jak supełki,
Własne ambicje i urazy
Zaczęły śmieszyć jak kukiełki.

I aby w nas złośliwe jędze
Pozamieniały się w owieczki,
A w oczach mądre łzy stanęły
Jak na choince barwne świeczki..."
                                              ks. Jan Twardowski


Życzenia mile spędzonych chwil z najbliższymi na rozmowach, grach i zabawach oraz słonecznej pogody w czasie długich, świątecznych spacerów :)


środa, 17 grudnia 2014

ŚNIEŻYNKI I GWIAZDECZKI

Dzisiaj na dworze była znowu typowo wiosenna pogoda, słonecznie, ciepło i wietrznie. W tym roku trochę nietypowa ta zima. Do tej pory nie było śniegu, tylko kilka dni ze szronem, albo szadzią. 


Korzystając więc ze słonka, powędrowałam do ogrodu po gałązki świerków, żywotników, cyprysików i jałowców. Przystroiłam zielonymi bombkami i kokardkami.


A ponieważ śnieg zapowiada się dopiero na Sylwestra, przystroiłam salon śnieżynkami i zawieszkami wykonanymi przeze mnie na szydełku. Córcia śmiała się, że manufakturę zakładam. Co roku szykuję coś zrobionego ręcznie dla rodziny i znajomych.






No i zapomniałabym o tytułowych gwiazdeczkach, które przygotowujemy z najmłodszym systematycznie już od kilku lat na jego kiermasz świąteczny w szkole. Oczywiście część zostawiamy sobie do powieszenia na choince. 



W sypialni, obok zimowych dzwoneczków zawisła duża srebrna śnieżynka :)


I jeszcze "Bajka o śnieżynce" znaleziona  szczerbowska.wordpress.com/2008/05/18/bajka-o-sniezynce

Kropla deszczu się mazała
mamo, mamo! chcę być biała!
chcę być śliczna, chcę być znana
chcę być zawsze podziwiana

chcę być inna od siostrzyczek,
błyszczeć w słońcu sobie życzę
chcę być lekka jak puch ptasi
przecież nikt się nie obrazi…?

Mama chmura pomyślała
wielką głową pokiwała
i spełniła jej życzenie

przystrajając jak marzenie

W końcu w przyrodzie, jeżeli chodzi o śnieżynki, obowiązuje tylko jeden kanon piękna - harmonia :) 

piątek, 12 grudnia 2014

ROZMOWY PRZY PIERNICZKACH

Dobrze, że odłożyłam pieczenie pierniczków. Dzisiaj, po południu dzieci mnie zaskoczyły. Najmłodszy, jak tylko wrócił ze szkoły, pytał, czy już pieczemy? Starsze niby nie miały czasu, ale jak zaczęliśmy, przyczłapały i zaczęły dekorować kolorowym lukrem. Przy okazji pośmiały się i pożartowały. Ponieważ zajęta byłam wałkowaniem, wykrawaniem i wkładaniem do pieca, nie przysłuchiwałam się. Dopiero później, gdy ja już skończyłam, a oni jeszcze walczyli z lukrem, zaczęłam podsłuchiwać. 

-Paula, staraj się
-To nie wiesz, ze najlepszy jest artystyczny nieład

-Kto wymyślił Mikołaja?
-Propaganda
-Przecież istniał naprawdę i rozdawał prezenty biednym
-Robin Hood

-Smagaj go. I znowu w twarz. (czyli syp posypkę na lukier)

-Nie chce mi się już 
-Powiedzmy, że to już koniec

Cieszy mnie, gdy pomimo różnicy wieku tak świetnie się dogadują :)

DZIEŁA NAJMŁODSZEGO, W TYM POLSKA



DZIEŁA ŚREDNIEJ, BARDZO UCZUCIOWEJ


 DZIEŁA NAJSTARSZEJ



czwartek, 11 grudnia 2014

NOSTALGIA

Zamiast zabrać się dzisiaj za pieczenie pierniczków, chodziłam po domu, wyciągałam stare albumy ze zdjęciami i przeglądałam czarno-białe fotografie. Dlaczego nic nie pamiętam z wczesnego dzieciństwa ? Gdyby nie zdjęcia, nie wiedziałabym o tak wielu rzeczach. A tak od razu dopytuję się...jak to było?
Ze smutkiem patrzę na zdjęcia mamy...dlaczego tak ich mało? Chciałabym więcej...


Na zdjęciach pierwsze moje kroki u dziadków na wsi i spacer z rodzicami :)

piątek, 5 grudnia 2014

ODMIERZANIE CZASU

Rozpoczęło się wielkie odliczanie. Z ogromną niecierpliwością oczekujemy Świąt. Dzieci,  na pewno ze względu na prezenty i odpoczynek od nauki. Dla mnie to odświeżenie radosnych wspomnień, niepowtarzalnego, korzennego zapachu pierniczków, zielonych gałązek świerkowych, błyszczących światełek. Każdego roku przeczekuję te najkrótsze dni tworząc ciekawe dekoracje, dużo czytając, no i oczywiście sprzątając mieszkanie. 




Jeszcze czeka mnie mycie okien ( pogoda ostatnio nie zachęcała do tej czynności), pieczenie pierniczków i dokończenie na szydełku śnieżynek i zawieszek. Mam wrażenie, że zegar za szybko zaczyna odmierzać  czas, przyspiesza. Czy zdążę ze wszystkim?

Dla wszystkich  śpieszących się fotografie zegarów zrobione przeze mnie w czasie letnich wypadów :)


DUBROWNIK I FLORENCJA


 KRAKÓW I SZCZAWNICA


WARSZAWA

RZYM I WENECJA

piątek, 28 listopada 2014

EKSPERYMENTY W KUCHNI

Dzisiejszy poranek przywitał mnie słoneczkiem. Za oknem błyszczały czerwone korale kaliny i przebarwiające się liście jeżyn.



Powędrowałam do ogrodu. Obfotografowałam kwitnące jeszcze petunie i dimorfotekę.


Od razu poczułam przypływ energii, w odróżnieniu do ostatnich dni, gdy nawet nie chciało mi się wstać z łóżka, a co dopiero eksperymentować z potrawami. Na porządku dziennym były sprawdzone i nudne przepisy. Dzisiaj co innego. Z samego rana pierwszy raz ugotowałam kaszę jaglaną ( u mojej mamy królowała zawsze kasza manna). W mojej wersji była z syropem klonowym, rodzynkami i orzechami włoskimi. W miseczce najstarszej z kiwi i gruszką. 


Później zabrałam się za pasztet z fasoli. Miał być dodatkiem do pieczonego łososia z sosem żurawinowym. 


Jak dla mnie powinien być ostrzejszy, z chrzanem był wyśmienity. Od czasu do czasu wprowadzamy z najstarszą do naszej diety potrawy, które nie królowały na stołach naszych rodzin: lazanię, zapiekankę ziemniaczaną czy serową, tartę z grzybami, quiche z porami. Jedne są entuzjastycznie przyjmowane przez rodzinkę, inne zjadamy tylko we dwójkę (czyli rodzice). Największy problem mam z najmłodszym. Wraz z dorastaniem je coraz więcej, ale nadal muszą to być sprawdzone dania. Wszelkie nowości są odrzucane jak makaron ze szpinakiem czy kurczak po chińsku. Nie zmuszam, ponieważ ja też mam potrawy, których nienawidzę od dzieciństwa: pyzy i łazanki. 
Z ostatniej chwili: dwójka najmłodszych nie zjadła pasztetu.

niedziela, 23 listopada 2014

WIECZÓR SZACHOWY

Szachy to nie moje hobby. Próbowałam się kiedyś nauczyć, ale nie wciągnęło mnie, tak jak mahjong czy pasjanse. Jak wspaniała to gra, widzę oglądając potyczki rodzinne. Rozwija koncentrację, pamięć i cierpliwość. Po czterech latach wspólnego grania, na pierwszą pozycję wychodzi najmłodszy. A pamiętam te pierwsze jego przegrane, gniew, zawód i łzy w oczach. A teraz... to głowa rodziny musi przetrawić porażkę.




Mały dostał w zeszłym roku piękne szachy za drugie miejsce na turnieju szachowym. Poczet królów polskich. Niestety nie ma na nich wizerunku jedynej kobiety-króla Jadwigi, a szkoda... 


Poniżej wizerunki szachów z Sorrento we Włoszech. Do Polski przywiozłam tylko zdjęcia, gdyż kupno ich było poza moimi możliwościami finansowymi.




Wspaniałych wieczorów w gronie rodziny :)

środa, 19 listopada 2014

SZCZĘŚLIWE CHWILE TO...

MOTYLE... Tak ulotne, że trzeba o nie dbać. Ja staram się je zatrzymać robiąc zdjęcia. Siadam później z albumem w ręku i przypominam sobie. To mój najlepszy sposób na poprawienie humoru. Kiedy dzieci były małe, pozwalały się fotografować bez zastrzeżeń. Teraz cenzurują każde pstryknięcie. Mimo wszystko udało mi się wybrać trochę zdjęć z ostatnich 8 lat wspólnych wakacyjnych wyjazdów. 

SZYMBARK

 
   OGRÓD BOTANICZNY W KRAKOWIE

 WYŻYNA KRAKOWSKO-CZĘSTOCHOWSKA

OGRODZIENIEC

WIEŻYCA

DĘBKI

 CZARNY STAW

PIENINY


  INOWROCŁAW

 LICHEŃ

 BISKUPIN

 ROZEWIE

 DOM

 CHMIELNO

 JANTAR

 BIESZCZADY

 MUZEUM BUDOWNICTWA LUDOWEGO W SANOKU

 MECHELINKI

 REWA

 DOLINA OLCZYSKA

 MURZASICHLE I KASPROWY

 MORSKIE OKO I DOLINA BIAŁEGO

 DOLINA STRĄŻYSKA I KOŚCIELISKA

 MURZASICHLE I SIKLAWICA

 ŁÓDŹ I GDYNIA

 ZLOT ŻAGLOWCÓW W GDYNI

REWA

Dawno, dawno temu to my rodzice mieliśmy masę sił i energii, teraz na szlaku przeganiają nas dzieci, a my zostajemy w tyle. Ale dla mnie to właśnie szczęśliwe chwile :)