czwartek, 30 października 2014

Znalezione w puszczy

Tydzień temu wybraliśmy się na grzybobranie. Niestety nie do naszego lasu oddalonego 500 metrów od domu. W nim to można spotkać teraz tylko dziki. Pojechaliśmy do oddalonej o 25 km Puszczy Darżlubskiej. Cisza i spokój... Po drodze tylko dwójka grzybiarzy... Plon nie był zbyt obfity, ale cenny. Po 14 latach znaleźliśmy w końcu rydze. Po powrocie od razu wrzuciliśmy na patelnię. I rozkoszowaliśmy się tym wspaniałym zapachem. Smakiem też oczywiście. Następnego dnia była jeszcze tarta z grzybami. Oprócz najmłodszego wszystkim było za mało. 

Znaleźliśmy również ciekawe mchy, porosty, trawy i korzenie.








W pewnym momencie zapodziałam gdzieś moje kijki...

Do zobaczenia wkrótce...

6 komentarzy:

  1. Witaj Wietrzyku:) Rydze! Uwielbiam rydze, mogłabym jeść i jeść, najszlachetniejszy grzybek dla mnie obok Pana Borowika. Niestety, odkąd mój Tata jest po drugiej stronie nieba, nie ma mi kto rydzów przynieść, a sama znaleźć nie umiem. Ale tęsknię za smakiem niemożebnie. Piękne, mchowe zdjęcia;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uczmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja natomiast uwielbiam grzyby jeść ha ha , wypad do lasu świetna spraw [ ja mam za płotem] więc znam to uczucie pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale fajny klimat, tak sielsko... Pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam ciągle się uczę i popełniam błędy. Zamiast odpowiedzieć Tobie bezpośrednio napisałam komentarz w nowszych postach :)

      Usuń