piątek, 14 listopada 2014

SZARO, BURO I PONURO

Tylko w ten sposób można opisać dzisiejszy dzień. Chmury Stratus wiszą tak nisko, jakby chciały spaść na głowę. Otula mnie wilgoć. Na płytkach balkonowych drobinki mżawki zbierają się w większe krople. 


Nie tylko mi nic się nie chce. Najmłodszy przed wyjściem do szkoły, pyta: Dlaczego niemowlakom nie przekazuje się całej wiedzy telepatycznie? 
Pozostało tylko rozpalić brzozą w kominku i opatulić ciepłym, mięciutkim kocykiem. Iskierki światła w lampionach skaczą, tworzą cienie i przytulny nastrój. 




Jeszcze ulubiona czerwona herbata i można się zastanawiać, dlaczego Dinie przyszło żyć na pograniczu dwóch światów ("Księga Diny" Herbjorg Wassmo)


3 komentarze:

  1. Hejka :)
    Ach ta jesień... lubię lampeczki, światełka itd :) I do tego śmierdziuszki zapachowe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też czytam właśnie "Księgę Diny" - szara i ponura pogoda chyba jeszcze bardziej oddziałuje na wyobraźnię przy czytaniu tej książki.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie zaskakujące było zakończenie. Nawet przedyskutowałam to z panią bibliotekarką. Obejrzałam dwa dni temu też film "I am Dina", a tam jeszcze inna wizja. Dzięki za odwiedziny :)

      Usuń