sobota, 31 stycznia 2015

BAJKA Z MORAŁEM

Jestem jeszcze pod wrażeniem wczoraj obejrzanej ,, Koraliny i tajemniczych drzwi". Mała dziewczynka ucieka do lepszego świata. Potrzebuje uwagi zapracowanych rodziców, ich miłości i czułości. Znajduje je po drugiej stronie tajemniczych drzwi. 
Film obejrzałam z dziećmi. Cieszę się, że mogę spędzać z nimi wolny czas, że nie muszę się już nigdzie śpieszyć. Nie przegapię już niczego z ich życia :)


Właśnie jesteśmy na etapie planowania, co będziemy robić w czasie ferii zimowych. 
Najmłodszy pobiegnie na zajęcia modelarskie, już nie może się doczekać :)
Średnia już poumawiała się ze znajomymi. Najstarsza też ma swoje plany :)
Wspólnie pójdziemy na łyżwy i do kina. Problem tylko z wyborem filmu. Przejrzeliśmy repertuar i okazało się, że każdy wybrał co innego. I jak tu wspólnie spędzić czas. Pozostaje włączyć komputer, przygotować popcorn i przygotować się na wieczór filmowy w domu :)

środa, 28 stycznia 2015

SŁODYCZE NA ŚNIADANIE

Kolejna książka i kolejna inspiracja. Tym razem wróciłam z biblioteki z książką Dorothy Koomson ,, Słodycze na śniadanie". Zaciekawił mnie wpis na końcu: ,, O odnajdywaniu miłości w najbardziej nieoczekiwanych miejscach". Spis treści : Płatki kukurydziane, łyżeczka cukru i zimne mleko, Naleśniki i bekon w syropie klonowym, Hiszpański omlet, Woda, Pianki...sugerował, że jest to książka z przepisami. Nic bardziej mylnego. To historia o zaufaniu i potrzebie bezpieczeństwa.



Aby zapewnić dzieciom stabilizację, główna bohaterka wprowadza rytuał sobotniego śniadania:
,,A więc, żeby było odświętnie, wszyscy musimy mieć takie same miski, tak jak teraz. Następnie każdy podnosi swoją torebkę życzeń i zanurza w niej palce...
-Pierwsze życzenie to zawsze miłość...
-Drugie...to zawsze szczęście...
-To jest promień słońca, żeby rozgrzał was od środka...
-Magia..."

W moim śniadaniu nie ma magii, ale też nie mogę obyć się bez rytuału. Jednym z nich jest poranna kawa z brązowym cukrem i mlekiem.



Kolejnym jest bułeczka drożdżowa (przepis z bloga posadzone i zjedzone ) tutaj lub chleb na zakwasie z twarożkiem lub serkiem. 



Rzadko zjadam z samego rana domowy jogurt, ale jeżeli już, to z bakaliami lub muesli własnej roboty.



W oczekiwaniu na obiad zwykle skuszę się jakimś owocem lub kawałkiem ciasta :)



A w oczekiwaniu na wiosnę kupiłam przepiękne niebiesko-fioletowe pierwiosnki :)



wtorek, 20 stycznia 2015

INSPIRACJA

Pogoda za oknem jaka jest, każdy widzi. Gdyby nie codzienna porcja ruchu na świeżym powietrzu, nic nie zachęcałoby do wychodzenia z domu bez potrzeby. W nocy i dziś w ciągu dnia padał śnieg, 


więc najmłodszy zaraz po przyjściu ze szkoły zrealizował swoje tegoroczne postanowienie - wreszcie ulepił bałwana :)


W ostatnim tygodniu poświęciłam się lekturze ,,Medicusa"  Noaha Gordona. W zeszłym roku obejrzałam film i byłam nim zachwycona. Teraz mogłam przeczytać książkę sprezentowaną przez dzieci :) 


Mimo 600 stron, książka nie wydała mi się nużąca. Z niecierpliwością kończyłam codzienne obowiązki, aby zatracić się w lekturze. Za każdym razem trudno mi było od niej się oderwać.
Mimo, że to film pierwszy obejrzałam, książkę czytałam, jakby była to inna opowieść. Reżyser sporo zmienił, ale nie przeszkadzało mi to :)
Książka zainspirowała mnie do poszukiwania faktów na temat historii Persji, szachów czy gry w polo. Lubię, jak coś pobudza mnie do działania :) 

środa, 14 stycznia 2015

POMYSŁ NA PREZENT

Nowy Rok, a z nim kolejna porcja uroczystości urodzinowo-imieninowych. I znowu, jak co roku dylemat, czym obdarować solenizanta, jubilata ? Oczywiście nie mam na myśli najbliższej rodziny, której potrzeby i marzenia znam kilka miesięcy naprzód. Na szczęście od kilku lat doceniane są rzeczy wykonane samodzielnie. Zwłaszcza panie i dziewczynki są zadowolone z obdarowywania ich dziełami hand made. Dwa lata temu ukończyłam kurs decoupage i urozmaiciłam trochę nudne i powtarzalne prezenty. 











Ale jak mówił Albert Einstein: ,,Szaleństwem jest robić wciąż to samo...". 
Muszę nauczyć się czegoś nowego. Może ozdoby z wełny czesankowej :)

środa, 7 stycznia 2015

TAM I Z POWROTEM

Ponad 20 lat temu po raz pierwszy przeczytałam HOBBITA Tolkiena. Dwa lata temu Peter Jackson dał nam po raz pierwszy możliwość zobaczenia swojej adaptacji przygód niziołka. Teraz po obejrzeniu trzech części filmu, chciałam jeszcze raz przypomnieć sobie całą wyprawę. Już w pierwszym rozdziale natknęłam się na fragment:
,,I gdy tak śpiewali, hobbit poczuł w sobie wielką miłość do cudownych dzieł zręcznych rąk, śmiałego zamysłu i tajemnych czarów... A potem obudziła się w nim krew Tooków i zapragnął porzucić swoją jamę i zobaczyć te wyniosłe góry, usłyszeć szum sosen i śpiew wodospadów, wędrować mrocznymi jaskiniami..."
Gdy do tego puściłam sobie muzykę:



sama poczułam się jak Bilbo Baggins. Niestety, gdy muzyka umilkła :
,, Krew Tooków przestała się w nim burzyć i już nie był wcale taki pewny, czy nazajutrz wyruszy na jakąkolwiek wyprawę."
 Tak jest i ze mną. Mało czasu - rzecz zrealizowana. Dużo czasu, zaczyna się wielkie myślenie, czy potrzebnie, czy na pewno, a może inaczej... I nici z ...
 I dlatego cieszę się, że współczesna technika pozwala nam na podróżowanie bez wychodzenia z domu. Pomyśleć, że kiedyś takim marzycielom jak ja, musiała wystarczyć ich wyobraźnia :)

sobota, 3 stycznia 2015

WICHURA I MUZYKA FILMOWA

Nowy Rok zrobił nam psikusa. W ciągu sylwestrowej nocy tak długo oczekiwany biały puch stopniał i znowu zrobiło się zielono. Najmłodszy nawet nie zdążył zrobić bałwana :(



Nowy Rok przywitał nas też bardzo silnym wiatrem, który swoje maksimum osiągnął wczoraj po południu. Dzieci zostały poinstruowane, jak mają się zachować w przypadku braku światła, gdzie leżą zapałki i świeczki, a my nieodpowiedzialni rodzice wybraliśmy się na koncert muzyki filmowej. Na szczęście nie było tak źle, jak przedstawiały prognozy :)
Koncert był wspaniały. Najpierw usłyszeliśmy piosenki z filmów polskich (m.in. Ada, to nie wypada, Vabank, Ogniem i mieczem, Noce i dnie, Zakazane piosenki, Kiepscy, Czterdziestolatek), potem z zagranicznych(m. in. Titanic, Emmanuelle, Ojciec chrzestny, Siedmiu wspaniałych, Anastasia). Ja oczywiście wzruszyłam się słuchając walców.







Wielką niespodzianką był udział Akrobatycznego Teatru Tańca Mira-Art. 



Wichura powoli kończy się. Temperatura spada. Czyżby znów miał padać śnieg?