środa, 28 stycznia 2015

SŁODYCZE NA ŚNIADANIE

Kolejna książka i kolejna inspiracja. Tym razem wróciłam z biblioteki z książką Dorothy Koomson ,, Słodycze na śniadanie". Zaciekawił mnie wpis na końcu: ,, O odnajdywaniu miłości w najbardziej nieoczekiwanych miejscach". Spis treści : Płatki kukurydziane, łyżeczka cukru i zimne mleko, Naleśniki i bekon w syropie klonowym, Hiszpański omlet, Woda, Pianki...sugerował, że jest to książka z przepisami. Nic bardziej mylnego. To historia o zaufaniu i potrzebie bezpieczeństwa.



Aby zapewnić dzieciom stabilizację, główna bohaterka wprowadza rytuał sobotniego śniadania:
,,A więc, żeby było odświętnie, wszyscy musimy mieć takie same miski, tak jak teraz. Następnie każdy podnosi swoją torebkę życzeń i zanurza w niej palce...
-Pierwsze życzenie to zawsze miłość...
-Drugie...to zawsze szczęście...
-To jest promień słońca, żeby rozgrzał was od środka...
-Magia..."

W moim śniadaniu nie ma magii, ale też nie mogę obyć się bez rytuału. Jednym z nich jest poranna kawa z brązowym cukrem i mlekiem.



Kolejnym jest bułeczka drożdżowa (przepis z bloga posadzone i zjedzone ) tutaj lub chleb na zakwasie z twarożkiem lub serkiem. 



Rzadko zjadam z samego rana domowy jogurt, ale jeżeli już, to z bakaliami lub muesli własnej roboty.



W oczekiwaniu na obiad zwykle skuszę się jakimś owocem lub kawałkiem ciasta :)



A w oczekiwaniu na wiosnę kupiłam przepiękne niebiesko-fioletowe pierwiosnki :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz