środa, 7 stycznia 2015

TAM I Z POWROTEM

Ponad 20 lat temu po raz pierwszy przeczytałam HOBBITA Tolkiena. Dwa lata temu Peter Jackson dał nam po raz pierwszy możliwość zobaczenia swojej adaptacji przygód niziołka. Teraz po obejrzeniu trzech części filmu, chciałam jeszcze raz przypomnieć sobie całą wyprawę. Już w pierwszym rozdziale natknęłam się na fragment:
,,I gdy tak śpiewali, hobbit poczuł w sobie wielką miłość do cudownych dzieł zręcznych rąk, śmiałego zamysłu i tajemnych czarów... A potem obudziła się w nim krew Tooków i zapragnął porzucić swoją jamę i zobaczyć te wyniosłe góry, usłyszeć szum sosen i śpiew wodospadów, wędrować mrocznymi jaskiniami..."
Gdy do tego puściłam sobie muzykę:



sama poczułam się jak Bilbo Baggins. Niestety, gdy muzyka umilkła :
,, Krew Tooków przestała się w nim burzyć i już nie był wcale taki pewny, czy nazajutrz wyruszy na jakąkolwiek wyprawę."
 Tak jest i ze mną. Mało czasu - rzecz zrealizowana. Dużo czasu, zaczyna się wielkie myślenie, czy potrzebnie, czy na pewno, a może inaczej... I nici z ...
 I dlatego cieszę się, że współczesna technika pozwala nam na podróżowanie bez wychodzenia z domu. Pomyśleć, że kiedyś takim marzycielom jak ja, musiała wystarczyć ich wyobraźnia :)

3 komentarze:

  1. Coś w tym jest :)))) Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak, technika przeszła samą siebie:) Bez niej ani rusz...Jednak przyjemnie jest podróżować w realu, lub puszczać wyobraźnię w ruch!
    p.s. Ja nie lubię Tolkiena:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdy nie przeczytałam ,,Alicji w krainie czarów". Nawet film z udziałem Johnny Deepa nie przekonał mnie do tego, więc rozumiem :)

      Usuń