sobota, 28 marca 2015

ŁADOWANIE AKUMULATORÓW

Korzystając z przepięknej pogody naładowałam dzisiaj akumulatory. Przyda się, bo czeka nas deszczowy i zimny tydzień. Wywietrzyłam przy okazji pościel, ciesząc się, że żaden z sąsiadów tym razem niczego nie palił na ogrodzie. I zaczęłam znowu szukać wiosny :)


W domu gałązki brzózki, które wstawiłam do wazonu, wypuściły już listki. Dokupiłam bratki i pierwiosnki, które później przesadzę do ogrodu. 


Mąż regeneruje nasze zdrowie po zimie pojąc nas sokami. Dzieci uwielbiają tradycyjnie marchwiowo-jabłkowe. Wszelkie zmiany przyjmują z oporem. A on uwielbia eksperymenty. A to dorzuci imbir, a to seler lub burak. Dzisiaj była pomarańcza, sok z brzozy i jarmuż. Mnie smakowało :) W planie ma z kapusty czy brukselki. Tego chyba nie da się wypić :(

wtorek, 24 marca 2015

,,W SŁOŃCU NAWET KRAINA WYGNANYCH WYDAJE SIĘ CZARODZIEJSKA"

Z Tomska do nas to 5000 km. Obecnie 12 godzin lotu samolotem lub 65 godzin jazdy samochodem. W latach 30-tych XX wieku taka podróż trwała kilka miesięcy. To i tak nic w porównaniu z 3 latami wędrówki z Przylądka Dieżniewa do Iranu Niemca Forrela z powieści ,,Tak daleko jak nogi poniosą" Josefa Martina Bauera.


Jak pisze Martin Bauer:,,Syberia zatrzymuje swoich ludzi dla siebie. Zabiega o nich, zachwyca straszliwą surowością, a nienawiść i strach przemienia w dziwaczną miłość. Pochwyceni nią zapominają o swej tęsknocie. "


Dziadek męża nie mógł zapomnieć. Jako żołnierz armii niemieckiej został pod koniec I wojny światowej wzięty w niewolę i wywieziony za Ural. W rejonie Tomska, nad rzeką Tarakhla  jego droga na wschód na szczęście się skończyła ( 56, 78 N i 83,61 E). 


Znalazł tu pracę, dom, a później też żonę. Tu urodziły się jego dzieci. Po 15 latach tęsknota staje się zbyt silna. Zabiera całą rodzinę i wraca. 
,,Tęsknota to miłość z powodu oddalenia" ks. Jan Twardowski



Zdjęcia z rejonu rzeki Tarakhla z ssl.panoramio.com autorstwa Marat Baymukashev

czwartek, 19 marca 2015

PRACOWITY TYDZIEŃ

Pierwsze ciepłe dni zawsze powodują u mnie osłabienie i niechęć do jakiejkolwiek pracy. Na szczęście organizm już się przystosował i zwiększył obroty. Mogłam więc ten tydzień spędzić bardzo pracowicie ( licząc od zeszłego piątku). 


Na pierwszy ogień poszedł dom. W jeden dzień umyliśmy wszystkie okna: najstarsza 2, mąż 12, a ja 6 ( od 6 lat mam labę z powodu nawracającej rwy kulszowej). Niestety nie wytrzymałam i patrząc na bohomazy męża 7 okien jeszcze raz przetarłam. Później cały czas powracało pytanie: Czy znowu sobie nie zaszkodziłam??? Tym razem się upiekło :) Z radością mogłam więc powiesić przygotowane wcześniej zawieszki o kształcie jajek.


Oczywiście nie pominęliśmy ogrodu. Mąż przygotował wreszcie drewniane pojemniki na rośliny. W poprzednich latach świetnie się sprawdziły, więc postanowiliśmy zwiększyć ich liczbę. 


Ja zabrałam się za przerzedzenie kaliny i brzozy płaczącej. A gałązki tej ostatniej wykorzystałam do przygotowania dekoracji. Jak wypuszczą listki będę mogła, jak co roku przystroić je małymi sztucznymi pisankami. 


W ogrodzie rośliny rosną w oczach. Codziennie coś nowego. Kwitną krokusy, tulipany botaniczne i ułudka.


Z kolei jagoda kamczacka i pigwowiec przygotowują się do kwitnięcia. 


Nabrzmiały pączki tawuły, lilaka Meyera, powojnika, gruszy wierzbolistnej. 


Pietruszka gotowa do ścięcia.


Czas poświęciłam też na wyszydełkowanie sakiewki dla siostrzenicy męża. Mam nadzieję, że będzie jej się podobała. 
Dla zainteresowanych zamieszczam wzór :) 


Przerabia się dwie takie same części do 14 rzędu. 


Elementy łączy się 15 rzędem, a potem dookoła przerabia się 16 rząd.


Zmęczona, ale zadowolona :)

piątek, 13 marca 2015

PRZEDZIWNE MOCE OGRODU

Po co masz myć te okna, sprzątać szafki, prać firany i zasłony? Nawet nie widać brudu. Popatrz jakie słonko na dworze, jak grzeje. Przyjdź do mnie. Zobacz, kwitną już krokusy, ułudka i pierwiosnki, drzewa puszczają pąki. Wychodzą tulipany, hiacynty i zawilce. Zioła się budzą. 


Zimno Ci? Co Ty wymyślasz? Palce Ci kostnieją? Ubierz się cieplej. Po co masz siedzieć w domu i patrzeć na te same cztery ściany. Tutaj codziennie coś innego. Chcesz szydełkować, robić świąteczne ozdóbki? 


Odpuść sobie. Ja jestem ważniejszy. Trzeba jeszcze przyciąć budleję i hortensję bukietową, usunąć obeschnięte zeszłoroczne resztki bylin, posadzić jarzębinę, głóg, świdośliwę i dereń jadalny, przygotować podwyższone rabaty. Chcesz by Ci obrodziło tak jak w zeszłym roku?


Jesteś zmęczona? Usiądź na ławeczce, posłuchaj ćwierkania ptaszków. Spójrz nie ma kolejnych kopców na trawniku, może sobie poszedł :) 
Odpoczęłaś? No to do roboty. 
Czekam na Ciebie:)


niedziela, 8 marca 2015

OPOWIEŚĆ O KOBIETACH

Wspaniała, pełna niedopowiedzeń książka Herbjorg Wassmo ,,Stulecie". Idealna na DZIEŃ KOBIET. 
Myślę, że w każdej rodzinie można by było usłyszeć taką historię, o marzeniach i niespełnionych oczekiwaniach. O poświeceniu kobiet dla rodziny, męża, dzieci. O wyborach, rozterkach, poszukiwaniach. 


W naszej rodzinie opowieść toczyłaby się o kobiecie, która aby utrzymać gospodarstwo po śmierci męża, wychodzi kolejny raz za mąż z rozsądku, bez miłości, aby zapewnić małemu synkowi bezpieczeństwo. O kobiecie, która zostawia swoją rodzinę i jedzie za zesłańcem do jego ojczyzny, gdzie po kilku latach on umiera, a ona zostaje sama z dziećmi na obcej ziemi. O kobiecie, której mąż trafia do obozu koncentracyjnego, a ona musi utrzymać dwóch malutkich synów. O kobiecie, która trafia do obozu za męża, który ucieka przed poborem. O tych wszystkich kobietach, które musiały się troszczyć o rodzinę, które mimo przeciwności losu nie poddawały się, walczyły i wygrywały. Nie wiem, czy ja wychowana w czasach pokoju miałabym tyle siły i odwagi, aby walczyć z przeciwnościami losu. Chyba nie dałabym rady.  Dlatego tak bardzo je podziwiam :)


wtorek, 3 marca 2015

NIEKOŃCZĄCA SIĘ OPOWIEŚĆ

Przeganianie kreta z ogródka jest jak niekończąca opowieść. W zeszłym roku całe lato próbowałam pozbyć się tego zwierzątka, nie wyrządzając mu krzywdy. Przy okazji dowiedziałam się sporo ciekawostek na jego temat, które nie miały nic wspólnego z zakorzenionymi w mojej świadomości wiadomościami. Nie wiedziałam, że kret jest aktywny całą dobę, umie pływać i przechowuje w swojej spiżarni żywe dżdżownice-przegryza im nerw, tak, że nie mogą się ruszać.
Po kilku miesiącach męki znajoma poleciła mi pułapkę, podobną do innych, tylko, że wykonaną z mocniejszego materiału. Zapadki chowały się tylko do środka. O tym, czy kret jest w środku miałam się dowiedzieć z przekręconej na wierzchu chorągiewki. Postanowiłam spróbować. Jak wielka była moja radość, gdy już po godzinie okazało się, że mały szkodnik został złapany. Od razu pobiegłam po męża. Przyniósł wiadro, wyjął pułapkę z ziemnego korytarza i jazda w pole... Kret został wypuszczony 3 km od naszego domostwa. 
Mój wspaniały humor został wystawiony na próbę już tydzień później. Pojawiły się niewielkie wybrzuszenia i kopczyki. Pomyślałam, pewnie miał młode i mimo nakłaniania mnie do ponownego umieszczenia pułapki, nie zgodziłam się. W końcu to małe i samotne powinno przetrwać zimę. 
Kret zimę przetrwał, urósł i niszczy ogródek. Dzisiaj doprowadził mnie do rozpaczy. W nocy na środku trawnika, który po raz pierwszy po zimie był w idealnym stanie, wyrósł kopiec, nie byle jaki. Przypominał wulkan wyłaniający się z bezmiaru wód oceanu. A więc zaczynam od nowa. Ciekawe, ile tym razem tygodni poświęcę na wypędzenie tego szkodnika!!!


Na pocieszenie znalazłam dzisiaj na ogródku pierwszy przebiśnieg :)