wtorek, 3 marca 2015

NIEKOŃCZĄCA SIĘ OPOWIEŚĆ

Przeganianie kreta z ogródka jest jak niekończąca opowieść. W zeszłym roku całe lato próbowałam pozbyć się tego zwierzątka, nie wyrządzając mu krzywdy. Przy okazji dowiedziałam się sporo ciekawostek na jego temat, które nie miały nic wspólnego z zakorzenionymi w mojej świadomości wiadomościami. Nie wiedziałam, że kret jest aktywny całą dobę, umie pływać i przechowuje w swojej spiżarni żywe dżdżownice-przegryza im nerw, tak, że nie mogą się ruszać.
Po kilku miesiącach męki znajoma poleciła mi pułapkę, podobną do innych, tylko, że wykonaną z mocniejszego materiału. Zapadki chowały się tylko do środka. O tym, czy kret jest w środku miałam się dowiedzieć z przekręconej na wierzchu chorągiewki. Postanowiłam spróbować. Jak wielka była moja radość, gdy już po godzinie okazało się, że mały szkodnik został złapany. Od razu pobiegłam po męża. Przyniósł wiadro, wyjął pułapkę z ziemnego korytarza i jazda w pole... Kret został wypuszczony 3 km od naszego domostwa. 
Mój wspaniały humor został wystawiony na próbę już tydzień później. Pojawiły się niewielkie wybrzuszenia i kopczyki. Pomyślałam, pewnie miał młode i mimo nakłaniania mnie do ponownego umieszczenia pułapki, nie zgodziłam się. W końcu to małe i samotne powinno przetrwać zimę. 
Kret zimę przetrwał, urósł i niszczy ogródek. Dzisiaj doprowadził mnie do rozpaczy. W nocy na środku trawnika, który po raz pierwszy po zimie był w idealnym stanie, wyrósł kopiec, nie byle jaki. Przypominał wulkan wyłaniający się z bezmiaru wód oceanu. A więc zaczynam od nowa. Ciekawe, ile tym razem tygodni poświęcę na wypędzenie tego szkodnika!!!


Na pocieszenie znalazłam dzisiaj na ogródku pierwszy przebiśnieg :)

12 komentarzy:

  1. Kochana to jest walka z wiatrakami, współczuję , ale mój ogród po zimie takich "wulkanów" posiada 5 szt , jestem wiadomo co ,pozdrawiam i jak znajdziesz sposób daj znać Dusia

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak na razie sposób się nie sprawdził :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja najlepsza metoda na kreta- rozwiązać przyczynę pojawienia się jego a nie samego kreta, bo inne przyjdą. Kiedy nawozisz ogród, dbasz o niego to ziemia staje się zyzna i wprowadzają sie dżdżownice a za nimi w poszukiwaniu jedzenia krety i nornice. Należy więc sprawić aby ziemia poza ogrodem była jeszcze żyźniejsza. Jeśli masz taką możliwość, pas ziemi gminnej lub nieużytki to tam wykop dół, spory i szeroki i w niego wrzucaj odpady kuchenne, jak się uzbiera to zakopuj o kolejny dół. Jesli nie masz takiej wolnej przestrzeni to taki dół ale głęboki a wąski musisz zrobić gdzieś w kącie swojej działki, daleko od terenu rekreacyjnego. Ale najlepiej działa wzbogacony teren z daleka od twojej działki. Wtedy tam się przeniosą. Twoja działka jest po prostu żyzna i bogata w pokarm :)))) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i jeszcze jedno. Taka ziemia z kopca jest fenomenalna dla roślin doniczkowych- oczyszczona z insektów przez kreta. Nie wolno tej ziemi brać i rozrzucać po działce bo w ten sposób rozszerzasz terytorium kreta, poprzez rozrzucanie jego zapachu. Krety są terytorialnymi stworzeniami. :)

      Usuń
    2. Tak samo zareagował mój mąż. Stwierdził, że już więcej gnoju mi nie przywiezie :( Niestety wszystkie działki dookoła są zagospodarowane, a kret przemieszcza się pomiędzy nimi.

      Usuń
  4. Czytam Wasze opowieści o krecie i szczególnie zaintrygowała mnie opowieść Agatki o żyznej ziemi. Coś tu chyba jest nie tak z tym tematem.Jja mam 1,5 ha ogród i tu gdzie mam uprawianą ziemię, kreta nie ma, a jest na nieużytkach:) Mam kompostownik zagłębiony w ziemi, gdzie zbieram odpadki, a krety ryją w miejscu gdzie jest prawdziwa glina , oddalonym wiele metrów od tego żyznego miejsca. To jest mit :) Wiem jedno, krety uwielbiają pędraki. Jeżeli popryskamy ogród przeciw pędrakom , nie będą miały co jeść , krety oczywiście i opuszczą naszą posiadłość. Ale tylko na krótki czas.
    Nie ma na nie rady, trzeba je pokochać, albo kupić specjalną siatkę i rozłożyć na ziemi. Ale to wiąże się z niwelowaniem ogrodu i zakładaniem jego od nowa, a to znów duże nakłady pieniężne. Jeżeli masz działkę poza miastem, zawsze będą krety. Jeden zginie, drugi przyjdzie. W mieście takich sytuacji nie ma chyba że, na obrzeżach miasta. Krety mają tunele dochodzące do 6m pod ziemią, więc nic dziwnego, że chodzą sobie między posiadłościami:) Radzę: KOCHAJMY KRETY, chociaż są baaaardzo uciążliwe. Ja już machnęłam na nie ręką,niech kopią, zbieram ziemię lub rozjeżdżam traktorkiem, Zbyt dużo u mnie tych kopców.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie najwięcej śladów kreta jest z kolei w pobliżu kompostownika i wzdłuż płotu zgodnie ze spadkiem terenu. Mąż się śmieje, że odwadnia sobie kryjówkę.

      Usuń
    2. Co by nie było, krety szukają jedzenia... tak jak napisałaś Pawanno, pędraki i inne :) Mając ogródek w mieście, po obu jego stronach sąsiadki skarżyły się na krety w swoich wypielęgnowanych ogródkach, dopytując się co ja takiego robię, że ich nie mam... a ja nic nie robiłam, ani z nimi ani z ogrodem, więc żyźniejsza i tym samym bogatsza ziemia była u nich. A to, że jakiś orze na nieużytkach to może być jeszcze jakaś inna historia :))))))

      Usuń
  5. W każdym razie ja również czekam na złoty środek, bo ten opisany przeze mnie ma okropną wadę w czasie. Nie da się tak od razu w jednym sezonie...:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U jednej z sąsiadek, która ma psa, kretowisk nie ma, ale nie wiem, czy to jest przyczyna? Czy dopiero ma zamiar do niej się przekopać?

      Usuń
  6. Tak zajrzałam a nóż widelec znalazł się złoty środek :) Ja tylko przypomnę, że krety są pod ochroną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trawnik wygląda coraz gorzej!! Jak po nim chodzę, to wyczuwam drgania, jakby pod spodem była pusta przestrzeń, masę korytarzy :(

      Usuń