poniedziałek, 29 czerwca 2015

PODZIĘKOWANIA

Ostatni tydzień obfitował w różnego rodzaju podziękowania. Koniec szóstej klasy to wyzwanie nie tylko dla dzieci, które martwią się, czy ich przyjaźnie przetrwają. To także wyzwanie dla nauczycieli czy rodziców, którzy nawzajem sobie gratulują osiągniętych efektów. Ze strony szkoły wygląda to zwykle tak: 


Mnie było trudniej. Jak podziękować, by o tym pamiętać za kilka lat. I tutaj przypomniałam sobie prezenty od serca, które dostawała moja mama od uczniów i które wspominała z sentymentem: łapki do garnków, serwetki, podkładki, laurki czy papierowe kwiatki. Postanowiłam dla każdego pedagoga zrobić broszki- kwiatki, o których pisałam w poście kwiatki na szydełku i w ogrodzie.
Było ich w sumie 15 różnych, nie powtarzały się. Najbardziej spodobało mi się, że nawet panowie przypięli je sobie w klapy marynarek. Niestety, średniej dla jej pani wychowawczyni, zdążyłam zrobić tylko jeden. Ale obiecałam, że w przyszłym roku się poprawię :)


Także rośliny w ogrodzie podziękowały za tydzień deszczu. Odżyły i wypiękniały. Niedługo będziemy cieszyć się wiśniami, poziomkami i pomidorami, a na razie zajadamy się porzeczkami, kalarepą, ogórecznikiem (w sałatkach). Jak co roku obficie kwitną jeżyny, na nich zawsze można polegać :)


Także w ogrodzie ozdobnym widać zmiany. Hortensje wreszcie nie więdną, funkie wypuściły pędy kwiatowe, a goździki wspaniale pachną :)


W sam raz na rozpoczęcie wakacji :)

poniedziałek, 22 czerwca 2015

PLONY, TURNIEJ I PLAŻA

W niedzielę z samego rana korzystając z przerwy w opadach wyskoczyłam do ogrodu zebrać trochę sałaty i szczypiorku. Przy okazji wyciągnęłam kilka marchewek, pościągałam z krzaczka czerwone porzeczki, oberwałam poziomki i wreszcie znalazłam pierwszą w tym roku truskawkę. Dorzuciłam do tego czereśnie i ze zdumieniem zatrzymałam się przy groszku. Strąki grubaśne same lądowały mi w misce. Razem z najmłodszym uwielbiamy groszek świeży, a nie przepadamy za mrożonym czy konserwowym z puszki. Ale mieliśmy ucztę :)




Dzień wcześniej, czyli w sobotę, postanowiliśmy pozostawić dom na pastwę losu, licząc na to, że sam się posprząta i pojechaliśmy z najmłodszym na turniej szachowy. Plan był taki: zawieść dziecko, zostawić, pójść na plażę i odpocząć. Początek zrealizowaliśmy bez przeszkód. Gdy już zeszliśmy z klifu - telefon od najstarszej. Gdzie jesteście? Bo ja zostawiłam klucze u koleżanki i nie mam jak wejść do domu. Mąż z oporem, ale jednak, wszedł po wieeeelu schodach na górę i wrócił do domu spełnić swój ojcowski obowiązek, zastanawiając się po drodze, do kiedy będzie musiał niańczyć dzieci. A ja korzystając z pięknego słońca położyłam się na piaseczku. 






Na wydmach pojawił się już mikołajek nadmorski. Szaro-srebrna roślinka przykuwa wzrok swoim ciekawym kształtem. W ,,Legendach kaszubskich" Janusza Mamelskiego można przeczytać opowieść o niesfornym chłopcu.
,,Każde dziecko jest inne i nie ma na świecie dwojga takich samych. Jedne są grzeczne, posłuszne i uczynne, drugie psotne, niegrzeczne i pyskate... Rybacy na jego widok chwytali paski od spodni, a gospodynie rozglądały się za wałkiem do ciasta lub chochlą... A to przeciął komuś sieci, a to nadpiłował wiosło. Raz zatkał sąsiadom komin, kiedy indziej wypuścił sołtysowi zwierzęta z obory, a kiedyś nawet dolał atramentu do kropielnicy w kościele w Rowach... Kiedyś jednak miara się przebrała... Pozostaniesz tu, na wydmach, gdzie przebywałeś najczęściej, ale nikomu nie wyrządzisz już krzywdy... Damy ci pewną szansę. Wrócisz do ludzkiej postaci, jeśli przez rok nikt cię nie zerwie...I chociaż jest pod ochroną, jeszcze się nie zdążył taki rok, a latem nawet miesiąc czy tydzień, by nie zerwano jakiegoś mikołajka."


Dziecko wróciło z turnieju z pucharem za trzecie miejsce :) 

poniedziałek, 15 czerwca 2015

POD OKNEM SYPIALNI

Od miesiąca sprzyjające temperatury w nocy pozwalają nam otwierać okno. Dzięki temu możemy upajać się wspaniałymi zapachami. Pierwszy kwitnie lilak biały podwójny. Niestety nie znam jego nazwy. Mieli go moi rodzice i gdy zbudowaliśmy dom, tata przywiózł mi go w prezencie. Jest odporny. Jedyny minus, to to, że kwitnie dosyć późno w stosunku do innych krewnych. Zawsze muszę uzbroić się w cierpliwość, ale potem .... 


Gdy jego kwiatostany nadają się już do ścięcia swój spektakl zaczyna lilak Meyera ,,Palibin". Pamiętam, że zdecydowałam się na jego kupno po przeczytaniu opisu w jednej z książek ogrodniczych. Trochę przestraszyła mnie pani w szkółce, mówiąc, że to nic ciekawego. Ale nie zraziłam się i kupiłam niewielki, niepozorny krzaczek. Teraz po kilku latach odwdzięcza mi się wspaniałym zapachem :) 


Dzisiaj niestety musiałam już obciąć jego kwiaty, dość szybko uschły w tym roku z powodu suszy. Na szczęście pojawiły się różowe kwiaty budlei alternifolii. Tę roślinę kupiłam dopiero dwa lata temu. Nikt z moich znajomych nie ma jej w swoim ogrodzie, więc znowu ryzykowałam. Ale niepotrzebnie. Budleja szybko się zadomowiła. Kwiaty zebrane w kulę cudownie pachną. 



I pod koniec czerwca przyjdzie czas na żylistek. Jest niewymagający i wspaniale kwitnie. Pełne, białe kwiaty delikatnie pachną. 
Na razie jeszcze pączki...ale za dwa tygodnie...


Ostatnie zdjęcie z zeszłego roku :)

poniedziałek, 8 czerwca 2015

KWIATKI NA SZYDEŁKU I W OGRODZIE

W ostatnim tygodniu bawiłam się szydełkiem. W czasie przeglądania filmików w internecie, zwróciłam uwagę na wykonanie ciekawego kwiatka FLOR DE MAIO. Filmik dość długi, aż 51 minut, ale wyczerpująco omawiający każdy krok. Mimo, że nie znałam języka, wszystko zrozumiałam. Liczyłam oczka razem z szydełkującą :)



Próbowałam z różnej grubości kordonkiem i różnymi szydełkami. 







Małe co nieco, a jak cieszy :)

W ogrodzie sucho, kolejne fronty przechodzą bez kropli deszczu. Biegam codziennie z wężem i podlewam. Żal mi małych kwiatków, które z większymi roślinami walczą o każdą kroplę wody. Kończą kwitnienie lilaki, śniadek, brunnera i azalie, a zaczyna  krzewuszka, irysy, wiciokrzew i bodziszek. Kolejne powojniki rozwijają swoje płatki. Po niektórych pozostają dekoracyjne owocostany.



Kosze obsadziłam surfinią. Mam nadzieję, że tak jak w zeszłym roku będzie cieszyć moje oczy aż do przymrozków :)

poniedziałek, 1 czerwca 2015

CO KRÓLUJE U MNIE W CIENIU

Każdy ma u siebie na ogródku mniej przyjazne dla roślin miejsce, na przykład zacienione. Ale to nie powód do rozpaczy. Na każde stanowisko można znaleźć coś ciekawego. W wielu ogrodach królują teraz różaneczniki ze swoimi oszałamiającymi kwiatami. U mnie takich nie ma, ale nie smucę się. Jest tyle innych. O ciekawych kształtach lub odcieniach zieleni. Funkie, wytrzymałe, odporne, niebiesko-zielone, z obwódką żółtą lub białą, z kwiatami białymi lub fioletowymi. Dla każdego :)


Pod leszczyną świetnie radzi sobie bluszcz, winobluszcz, paproć, parzydło leśne, barwinek i ułudka.


Cieniste zakątki rozjaśniają białe kwiaty konwalii, kokoryczki, serduszki czy poziomki.


Ale w cieniu wspaniale czuje się także niepotrzebna drobna roślinka. Mimo wilgoci i braku promieni słonecznych rozwija się w tempie ekspresowym. Wciska się pomiędzy źdźbła trawy, opatula murki, atakuje rabatki.  Mech, który dla bohaterki książki Elizabeth Gilbert ,,Botanika duszy", był całym życiem.

,,Alma zrozumiała to wszystko i poczuła, jak jej życie staje się nagle większe....Świat zredukował się do cala nieskończonych możliwości. Mogła odtąd wieść życie w barwnej miniaturze. A co najlepsze, zdała sobie sprawę, ze nigdy się nie dowie wszystkiego na temat mchu...Hip, hip, hurra! To oznaczało, ze nad Almą Whittaker rozciąga się zadanie na całe życie. Na życie, które mimo wszystko nie musi być jałowe. Nie musi być nieszczęśliwe. A może nawet nie musi być samotne.
Ma zadanie.

Pozna mech."