poniedziałek, 22 czerwca 2015

PLONY, TURNIEJ I PLAŻA

W niedzielę z samego rana korzystając z przerwy w opadach wyskoczyłam do ogrodu zebrać trochę sałaty i szczypiorku. Przy okazji wyciągnęłam kilka marchewek, pościągałam z krzaczka czerwone porzeczki, oberwałam poziomki i wreszcie znalazłam pierwszą w tym roku truskawkę. Dorzuciłam do tego czereśnie i ze zdumieniem zatrzymałam się przy groszku. Strąki grubaśne same lądowały mi w misce. Razem z najmłodszym uwielbiamy groszek świeży, a nie przepadamy za mrożonym czy konserwowym z puszki. Ale mieliśmy ucztę :)




Dzień wcześniej, czyli w sobotę, postanowiliśmy pozostawić dom na pastwę losu, licząc na to, że sam się posprząta i pojechaliśmy z najmłodszym na turniej szachowy. Plan był taki: zawieść dziecko, zostawić, pójść na plażę i odpocząć. Początek zrealizowaliśmy bez przeszkód. Gdy już zeszliśmy z klifu - telefon od najstarszej. Gdzie jesteście? Bo ja zostawiłam klucze u koleżanki i nie mam jak wejść do domu. Mąż z oporem, ale jednak, wszedł po wieeeelu schodach na górę i wrócił do domu spełnić swój ojcowski obowiązek, zastanawiając się po drodze, do kiedy będzie musiał niańczyć dzieci. A ja korzystając z pięknego słońca położyłam się na piaseczku. 






Na wydmach pojawił się już mikołajek nadmorski. Szaro-srebrna roślinka przykuwa wzrok swoim ciekawym kształtem. W ,,Legendach kaszubskich" Janusza Mamelskiego można przeczytać opowieść o niesfornym chłopcu.
,,Każde dziecko jest inne i nie ma na świecie dwojga takich samych. Jedne są grzeczne, posłuszne i uczynne, drugie psotne, niegrzeczne i pyskate... Rybacy na jego widok chwytali paski od spodni, a gospodynie rozglądały się za wałkiem do ciasta lub chochlą... A to przeciął komuś sieci, a to nadpiłował wiosło. Raz zatkał sąsiadom komin, kiedy indziej wypuścił sołtysowi zwierzęta z obory, a kiedyś nawet dolał atramentu do kropielnicy w kościele w Rowach... Kiedyś jednak miara się przebrała... Pozostaniesz tu, na wydmach, gdzie przebywałeś najczęściej, ale nikomu nie wyrządzisz już krzywdy... Damy ci pewną szansę. Wrócisz do ludzkiej postaci, jeśli przez rok nikt cię nie zerwie...I chociaż jest pod ochroną, jeszcze się nie zdążył taki rok, a latem nawet miesiąc czy tydzień, by nie zerwano jakiegoś mikołajka."


Dziecko wróciło z turnieju z pucharem za trzecie miejsce :) 

16 komentarzy:

  1. Zebym ja miała tak blisko nad morze to bym sie wracała i pięć razy:) Zazdroszcze spacerku ale i zbiorów...u mnie na Podkarpaciu...marchewki ani ani, groszku nie mam a szparagówka miernotka, dopiero szpinak i rzodkiewka u mnie do jedzenia...ale ja pewnie powinnam przykrywać włokniną, a nie zostawiać wszystko na żywioł:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Część tzn. rzodkiewki, sałatę, marchew czyli to co wysiałam w kwietniu, przykryłam agrowłókniną i dzięki temu możemy cieszyć się tym wcześniej :)

      Usuń
  2. Piękne te zdjęcia są zazdroszczę takich widoków.Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozdrawiam :) Aż się rozmarzyłam...

    OdpowiedzUsuń
  4. Same pyszności w Twoim ogródku!
    Tak to jest z dzieciaczkami. Nie myśl Sobie, że jak założą własne rodziny nie będziesz się o nie martwić:) Rodzicem jest się do końca i niańczy się i niańczy te dzieciaki!
    Widoki piękne,schody przypominają mi Oksywie. Podobnymi schodziłam i schodziłam na plażę:)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Same rarytasy :) I widokowe i te do schrupania :) I na dodatek juz w czerwcu ;)
    Pozdrowienia serdeczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych do schrupania mogłoby być więcej :)

      Usuń
  6. Aż ślinka cieknie na widok tych rarytasów! My się dopiero nacieszyliśmy truskawkami i czereśniami, na resztę trzeba będzie jeszcze sporo poczekać.
    Gratuluję pucharu młodemu szachiście! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak naprawdę to czekam teraz na jagody :) A młodemu przekażę :)

      Usuń
  7. Jakoś tak obrazowo opisałaś, ze miałam wrażenie, że morze się rusza:) Piękna wycieczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio najbardziej udają mi się rzeczy, które robię spontanicznie :)

      Usuń
  8. Gratulacje dla dzieciecia.
    Takie klify masz niedaleczko..zazdroszcze..
    I te plony, to sie dopiero dusza czlekowi cieszy. Na te smaki i kolory;)

    OdpowiedzUsuń