poniedziałek, 19 października 2015

OTOCZ SIĘ KOLOREM

Ostatnie trzy dni bardziej przypominały szarugi listopadowe niż złoty październik. Jeszcze nie tak niskie temperatury, ale już wilgotno i mglisto. Nawet patrząc na morze nie można było oddzielić wody od nieba. Gdzieś zatarła się granica horyzontu...



Mnie ratowały spacery po przebarwiającym się lesie. Żółty, pomarańcz czy czerwień pomagały, na przekór pogodzie, odnaleźć radość. Drobinki wody osadzające się na twarzy, przy takich kolorach, nie ziębiły, ale nawilżały. A stopy otulone ciepłymi, nieprzemakalnymi traperami niosły w mchy, bez żalu o mokre skarpetki...



W ogrodzie więcej już odcieni ciepłych barw...




W domu dla poprawy nastroju wpatruję się w obrazy najstarszej i zeszyt do angielskiego :)


6 komentarzy:

  1. Mimo szarości morze pięknie wygląda. A spacer po lesie, gdzie drzewa przyjmują ciepłe barwy, to sama przyjemność, zapominamy o stresie...Przynajmniej ja tak mam:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. Gdy dopada mnie chandra, wystarczy, że wyjdę na szybki spacer i mi mija :)

      Usuń
  2. Kochana taka pogoda tez nam jest potrzebna dla wyciszenia sie chociażby...a obrazy starszej świetne:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz rację :) Muszę koniecznie zająć się kolorami wokół siebie... to może być to :) Dzięki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno pomoże, zwłaszcza w czasie ponurych listopadowych dni :)

      Usuń