poniedziałek, 23 listopada 2015

U PROGU ZIMY

Na ziemię upadł pierwszy śnieg, bielutki,
Jak ruń jagnięca, pulchny i wilgotny,
Zostawiający ślad pod stopą błotny,
Siodła strzech w mleczne strojący obwódki.


Czas panowania jego nader krótki:
Zza mgły blask słońca strzelił tysiąckrotny
I spił i wchłonął ten puszek ulotny
Jak nagła radość spija łzy i smutki.



Jasność i ciepło zawładły w przestworze;
Zdawałoby się, że to dzień wiosenny
Myśli znów ziemi usłać kwietnie łoże.


Nie! To ostatni znak zwycięstwa słońca:
Porządkiem rzeczy, który jest niezmienny,
Śnieg jutro panem od końca do końca.
                                                   Jan Kasprowicz





Fotki z dzisiejszego, porannego ogrodu :)

poniedziałek, 16 listopada 2015

A JA CHCĘ...

...jesieni pełnej słońca... 


Nie chcę już wiatru, nie chcę już deszczu. Chcę spacerów wśród spadających liści. Chcę usiąść na ławeczce i cieszyć się widokiem kwitnących obficie roślin. 


Ubieram więc ciepłą kurtkę, czapkę i rękawiczki i wychodzę do ogrodu. Oglądam ostatnie kwiaty wilców, lobelii, chabrów i ogórecznika. Cieszę się z ostatniej czerwonej poziomki. 


Wycinam stare pędy jeżyn i zbieram liście na kompost. Wyrywam pory i selery. Porządkuję warzywnik. Zabieram do garażu narzędzia. Będą tam czekały na nadejście wiosny. 




Mam nadzieję, że zima będzie łaskawa dla moich roślinek :) 

poniedziałek, 9 listopada 2015

JESIENNE DUMANIE

Tak to jest jesienią, że wreszcie mamy czas na to, czego brakuje nam latem. I nie myślę tutaj o sprzątaniu, bo na to jeszcze przyjdzie pora. Pochmurne, wietrzne dni sprzyjają nadrabianiu zaległości w czytaniu i oglądaniu. Owijam się wtedy ciepłym kocem, zapalam lampkę i popijając herbatkę z goździkami, imbirem i pomarańczą zanurzam się w świat muzyki, dramatu, zbrodni i magii.  


Oglądając ,,Mandarynki" zastanawiam się, czy naprawdę można zaufać obietnicy pokoju. Podziwiam stolarza za bezstronność i mądrość oraz zaczynam rozumieć, dlaczego nie może wyjechać z kraju ogarniętego bezmyślną wojną. 
Chwilę później jestem zauroczona wspaniałym podejściem niespełnionego muzyka do małych urwisów w filmie ,,Pan od muzyki". Gdyby takie metody stosował każdy nauczyciel... Jestem wdzięczna synowi, że zachęcił mnie do wspólnego oglądania i ukradkowego wycierania łez. 
Długo myślę o przeczuciu zakonnicy w filmie ,,Wątpliwość". Czy podejrzliwość, którą się kieruje, ma uzasadnienie? Dlaczego jest taka surowa? Co zdarzyło się w jej życiu? Czy ma prawo oskarżać? Te pytania nurtują mnie długo.
W końcu znajduję sobie nowe wyzwanie, książkę Bondy ,,Okularnik". I niedowierzanie... muszę czytać jeszcze raz. Po raz pierwszy zdarza mi się, że coś przeoczyłam w opisie zbrodni!!! Zwykle już w połowie kryminału wiem, kto jest winien i dlaczego. I te słowa, które trudno zapomnieć: ,,Nawet jeśli ludzie milczą, ziemia wie. Ona skrywa wszystkie nasze tajemnice".
Aby zapobiec kolejnym pytaniom rzucam się na ,,Kapłankę w bieli" Trudi Canavan. Myślę, że już czas na odpoczynek od jesiennej zadumy.


poniedziałek, 2 listopada 2015

STARE FOTOGRAFIE


Tylko fotografie nie liczą się z czasem
pokazują babcię jak chudą dziewczynkę
z wiosną na czerwonych gałęziach wikliny
jej piłkę przed pół wieku i wróble jak liście
jej warkoczyk tak wierny jak anioł prywatny
jej skakankę jak prawdę bez łez i pożegnań
biskupa w krótkich majtkach na wysokim płocie
fotografie najchętniej ocalają dziecko
wolą uśmiech niż ostre dogmatyczne niebo
również serce co się dyskretnie spóźniło
pokazują wakacje bezlitosne lato
z psem spotkanie pomiędzy pszenicą i owsem
zwłaszcza gdy życie ucieka jak balon
i ślimak chodzi z domem swym bezdomny
kamień z twarzą królewską który nie skamieniał
przed dworem co się spalił siostry cieknie w pasie
dowcipne choć zegarek im płakał na rękach
wspomnienie 6 klasy stygnące jak perła
z dyrektorem jak z ssakiem niewinnym pośrodku
umarł nie zmartwychwstał by odejść jak człowiek
staw pożółkły jak topaz i żabę z talentem
kiedy szczygieł z ogrodu przenosi się w pole
nawet trawę co zawsze wykręci się sianem
krajobraz co już przeszedł dawno w geografię
i oczy już za wielkie by stać je na rozpacz
                                                                   ks. Jan Twardowski