poniedziałek, 25 stycznia 2016

,,KAŻDY PORZĄDEK JEST KWESTIĄ PRZYZWYCZAJENIA"

Trzy książki opowiadające wzruszające historie. Trzy historie opisujące zmiany, które spowodowane były wierzeniami religijnymi lub ideologicznymi. Ale w rezultacie wszystkie dotykały tych samych problemów. Jak mocno można komuś zaufać, poddać się jego obietnicom, wierzyć i mieć nadzieję? 
W ,,Księgach Jakubowych" Olgi Tokarczuk zaskoczyło mnie to, jak wyznawcy Franka podporządkowywali się jego mistycyzmowi. Ich wiara w nieomylność przywódcy na każdym kroku była przerażająca. Dążenie do usunięcia niesprawiedliwości wymagało wielu wyrzeczeń i tego Jakub od nich oczekiwał, a oni się na to bezwarunkowo zgadzali. 
Ogromna potrzeba równości pokazana została także w książkach Simona Montefiore ,,Saszeńka " i ,,Pewnej zimowej nocy". Najpierw przeczytałam tę drugą i zachęcona sięgnęłam po pierwszą. Nie oparłam się pokusie poszperania w Wikipedii i przeczytania czegoś więcej na temat wielkiego terroru. Byłam przerażona. Od 1935 roku 12-letnie dzieci były w Rosji traktowane na równi z dorosłymi i na podstawie wymuszanych zeznań oskarżane o działalność szpiegowską!!! Dorośli wierzyli, że jeżeli ktoś został aresztowany, to był winien. ,, Jak też ludzie się maskują. Podłość naszych wrogów przekracza wszelkie wyobrażenia". Następnego dnia po zniknięciu brata, ojca, sąsiada czy przyjaciela, nikt nie przyznawał się do znajomości z nim. Tak jakby nigdy nie istniał. 


Bardzo spodobała mi się szata graficzna ,,Ksiąg Jakubowych", specjalnie zaznaczone rozdziały, a odwrotna numeracja stron to ,,ukłon w stronę ksiąg pisanych po hebrajsku, a także przypomnienie, że każdy porządek jest kwestią przyzwyczajenia". 


piątek, 22 stycznia 2016

PREZENT OD NATURY

Nieprzejezdne miasto


Kołderka w ogrodzie







Przecieranie szlaków w lesie










Szkoda, że za kilka dni odwilż :(




poniedziałek, 18 stycznia 2016

MROŹNY PORANEK

Słońce wita nas z samego rana. Dobija się do okna sypialni. Wzywa i kusi. Mimo mrozu, ubieramy trapery i maszerujemy z kijkami w kierunku lasu. Śniegu malutko, ale tak już u nas najczęściej bywa. Rzadko kiedy przysypie nas mocno. Raczej poprószy i zmiecie.  Mijamy wyjeżdżone przez sanki dróżki i pagórki, malutkiego bałwana opatulonego ciepłym szalem, tropy sarenek. Śnieg skrzypi pod butami, trzeszczy. Mam ochotę wdrapać się na najwyższy pagórek i rozejrzeć po okolicy. Ptaki śpiewają, jakby poczuły wiosnę. Zupełny cud. Poprzez gałęzie sosen przebijają się promienie słoneczne. Padają na drobinki śniegu, roztapiając jego drobne płatki. Oświetlają malowniczo naszą ścieżkę i zmuszają do zwiększonego wysiłku. Udaje nam się równym krokiem wejść pod górkę bez zadyszki. Czuć rezultat codziennych treningów. Teraz możemy zabrać się za nudną pracę. Energii starczy nam na cały dzień :)















Zdjęcia z ogrodu :) 

poniedziałek, 11 stycznia 2016

THANK YOU DAY

Magiczne słowo, wywołujące uśmiech na twarzy, łączące ludzi. Niby nic, a tyle znaczy dla osób nim obdarowywanych. Jest wyrazem wdzięczności. Jak kwiaty...


"Kwiaty zawsze sprawiają,
że ludzie staja się lepsi,
szczęśliwsi i bardziej uczynni.
Są one światłem słońca,
pożywieniem i lekarstwem dla duszy."
                                                 Luter Burbank

poniedziałek, 4 stycznia 2016

,,CZYTANIE NIGDY NIE JEST BEZUŻYTECZNE"

Plon zeszłorocznego czytania nieco skromniejszy niż poprzednio ( post Śnieg i książki ). Tylko 54 różne światy, pełne mrocznych przygód, fantastycznych postaci lub szczęścia i miłości, dzielące moje radosne i smutne dni. Rok ciekawie rozpoczęty i zakończony wyzwaniem. Po drodze trochę bubli i niedokończonych stron. 

Najwięcej było jak zwykle kryminałów: szwedzkich, rosyjskich, polskich, niemieckich, norweskich i amerykańskich, a wśród nich zaskakująca Katarzyna Bonda i jej OKULARNIK
,,Jesteś "tutejszy", jeśli prochy twoich przodków leżą w tej ziemi."

Pierwszy raz udało mi się przeczytać tak dużą ilość fantastyki. Odkrycie Ursuli K.Le Guin i ZIEMIOMORZA zaowocowało przeczytaniem ponad 900 stron. Warto zagłębić się w świat fantastycznych przygód czarnoksiężników. Nie ma tam czasu na nudę, a niektóre księgi, np. Grobowce Athuanu czy Inny Wiatr, czyta się jednym tchem. Wiele ukrytych przekazów pomaga w zrozumieniu, na czym tak naprawdę polega równowaga pomiędzy dobrem a złem. 
,,Cała nadzieja świata skupia się w ludziach, którzy nie mają znaczenia." 

Kolejną pozycją, która mnie zachwyciła były opowiadania Trudi Canavan SZEPTY DZIECI MGŁY.
,,Ze straszliwych wypadków mogą narodzić się dobre rzeczy, jeśli tylko wyciągniemy wnioski z naszych błędów i zapiszemy to, czego się nauczyliśmy, dla przyszłych pokoleń." 


Nie zachwyciły mnie niestety książki Neila Gaimana AMERYKAŃSCY BOGOWIE i OCEAN NA KOŃCU DROGI. Nie dokończyłam ich.
Wśród moich ulubionych pozycji znalazła się też jedna dziecięca. Wstyd przyznać, ale nigdy wcześniej nie czytałam MAŁEGO KSIĘCIA Antoine de Saint-Exupéry. Zdecydowałam się po obejrzeniu filmu.  
,,Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu".
Zafascynowana obrazem sięgnęłam także po Poradnik Pozytywnego Myślenia Matthew Quicka, Kamerdynera Wila Haygood czy Podróż na sto stóp Richarda C. Morais. Niestety rozczarowałam się. Zupełnie odwrotnie było w przypadku MEDICUSA Noaha Gordona, TWIERDZY SZYFRÓW Bogusława Wołoszańskiego czy ZAKLINACZA KONI Nicholasa Evansa. 
,,Chyba to właśnie jest wieczność. Po prostu jeden długi ciąg takich "teraz"."


Rzadko czytam romanse, ale w zeszłym roku zrobiłam wyjątek dla LOVE, ROSIE Cecelii Ahern
,,Ludzie przychodzą, ludzie odchodzą. Wiemy o tym, ale za każdym razem, gdy się to zdarza, jesteśmy zaskoczeni." 
oraz ŚLUBU Nicolasa Sparksa.
,,Okazywanie miłości...to coś więcej niż dwa słowa wymamrotane przed zaśnięciem. Miłość trzeba bez ustanku podsycać, pielęgnować choćby drobnymi codziennymi gestami."

Nie zapomnę również o BOTANICE DUSZY Elizabeth Gilbert.


Niekiedy czytanie jest dla mnie inspiracją do innych wysiłków. Przeczytanie ZA OKNEM CUKIERNI Sarah-Kate Lynch zakończyło się pieczeniem cantiucci, SŁODYCZE NA ŚNIADANIE Doroty Koomson pieczeniem bułeczek, a TAK DALEKO JAK OCZY PONIOSĄ Josefa Martina Bauera do odtworzenia rosyjskiej odnogi drzewa genealogicznego (kraina wygnanych).
Na koniec dwie autobiografie o wspaniałym człowieku niosącym radość innym, pomimo własnej choroby ks. Janie Kaczkowskim SZAŁU NIE MA, JEST RAK i ŻYCIE NA PEŁNEJ PETARDZIE
,,Nikt nikomu przez posłuszeństwo nie odebrał władzy krytycznego rozumu."


P.S. Cytat rozpoczynający post pochodzi ze STULECIA Herbjorg Wassmo