środa, 29 czerwca 2016

SŁODYCZE LATA

Co czujemy kosztując słodyczy lata? Mi przypominają szczęśliwe dzieciństwo, beztroskie i pełne miłości rodziców i dziadków. Zapach lasu i łąk, po których biegałam do utraty tchu. Szum czystej, chłodnej wody w rwącej rzece. Gorące, parne powietrze unoszące się chwilę przed burzą. Smak malin i poziomek pozostających na rękach. Pękanie łupiny cukrowego groszku. Młode ziemniaczki obsypane drobniutkim koperkiem.







Nie posiadam tak rozwiniętego zmysłu smaku jak bohater książki Philipa Kazano ,,Apetyt". Autor, krytyk kulinarny, otwiera przed nami magiczny świat zmysłów sugestywnie opisując potrawy i ich składniki. 
,, ... jedząc wiśnie, nigdy nie czułem, że są czerwone. W moich ustach nabierały zawsze jasnej falującej, lazurowej barwy."
,,... wgryzłem się w brzoskwinię.Była dobra, chrupiąca i delikatnie kwaskowata. Ziarenka miąższu rozproszyły mi się w ustach i ujrzałem zielone bukowe liście poruszane wiatrem"
 ,, Wszystko to miało delikatny, wytworny smak, jak płatek miedzi czy płaszcz kardynała".
,, Zwinąłem pasek ciemnej, soczystej szynki i położyłem sobie na języku. Rozpłynęła się w zaskakującą, zmysłową mgiełkę, a posmak trufli splótł się za smakiem cynamonu i bottargi"
,, Nadziałem kiełbaskę na nóż i i odgryzłem koniuszek. Sok i tłuszcz eksplodowały w moich ustach, wieprzowina zaś rozpłynęła się na języku. Poczułem smak kasztanów, mchu, cebulek dzikich lilii, korzeni i pędów wyrastających z poszycia umbryjskiego lasu." 






Czytając te barwne opisy miałam ogromną chęć popróbować wyrazistych smaków potraw :)

środa, 22 czerwca 2016

DELIKATNOŚĆ

Uwielbiam z samego rana wyjść do letniego ogrodu. Gdy słońce leniwie prześwieca przez liście brzozy , a ulotna jak mgiełka rosa szykuje się do opuszczenia źdźbeł trawy. Przysiadam na ławce i chłonę wszystkimi zmysłami. Obserwuję puszysty owoc dmuchawca spokojnie przelatujący w pobliżu. Dostrzegam wdzięczną łodyżkę z drobniutkimi pączkami muśniętą powiewem wietrzyka. Przechylają się w moją stronę lekkie kwiatki facelii, skalnicy, zawciągu czy czarnuszki. Zamykam oczy i czuję łagodny zapach żylistka unoszący się w powietrzu. 










I wracam z krainy marzeń do codzienności. I już obiecuję sobie, że jutro też tutaj zajrzę i znów poczuję się beztroska i lekka jak piórko :)



,, Bo szczęście to przelotny gość.
Szczęście to piórko na dłoni,
co zjawia się, gdy samo chce,
lecz gdy się za nim nie goni"
                                     Magda Czapińska

wtorek, 14 czerwca 2016

TAJEMNICE

Świat kwiatów jest dla mnie jedną wielką tajemnicą. Cały czas zachwyca swoim pięknem i ulotnością. Uchyla lekko do siebie drzwi, ale nie pozwala dostrzec wszystkiego. Dlatego tak często robię zdjęcia w powiększeniu, ale niestety nie w skali mikro, a nawet makro. Mój aparat na to nie pozwala. Ale to co dostrzegam też jest wspaniałe i fascynujące :) 



bodziszek, w tle piwonia


budleja skrętolistna


jeżyna


tawuła japońska


chaber


werbena


koperek


groszek


rumianek


goździk


czarnuszka damasceńska 


facelia


lawenda


ogórecznik


powojnik


łubin


funkia


ostróżka


skalniaczek


winobluszcz


żywotnik

,,Świat odsłania swe zasłony
Raz jest biały, raz zielony,
Tu zaprasza nas i tam
Chętnie klucze daje nam"

poniedziałek, 6 czerwca 2016

OTULONA ZAPACHEM

Ogród od wschodu domu jest niewielki. Wąska ścieżka z kamyczków wije się pomiędzy pachnącymi roślinami opisanymi już przeze mnie rok temu w poście POD OKNEM SYPIALNI. 



Ścinając dzisiaj przekwitłe, brązowe kwiatostany lilaków żałowałam, że znów będę musiała czekać cały rok na ich niepowtarzalny zapach. Ostatnie trzy tygodnie umilały mi sen. Ich woń wpadająca do sypialni nie była aż tak intensywna, by przeszkadzać. 




Teraz zostanie zastąpiona przez budleję alternifolię. Długie, wygięte pędy ma już obsypane drobnymi, jasno fioletowymi kwiatkami pachnącymi słabiej niż lilaki, ale także bardzo przyjemnie. Nie zauważyłam, żeby zlatywało się do niej tak dużo motyli, jak do budleji Davida, ale dla mnie jest to krzew bardziej dekoracyjny. 



Na słonecznej rabacie, w kąciku wypoczynkowym otula mnie specyficzny zapach szałwii lekarskiej. Specyficzny, bo nie każdy taki lubi. Ale dla pszczół odwiedzających mój ogród wart zainteresowania. 




Po przeciwnej stronie czeka na mnie silny aromat piwonii. Moja jest biała, z różowymi, cienkimi liniami. W tym roku urosła imponująco. Od samego początku nie mam z nią żadnych kłopotów. Kwitnie co roku i wprawia mnie w błogi nastrój.



I na koniec tegoroczna niespodzianka. Ciekawy, miodowy zapach i niepozorne, liliowe kwiaty. Facelia. Wysiałam ją na mojej łące kwietnej pierwszy raz. I od razu przejęła pałeczkę.  Na pewno, co roku znajdzie się trochę miejsca dla niej na rabatach :)






Przechadzkę po ogrodzie kończę upajając się zapachem goździków



powojnika



niezapominajki



i lawendy :)




A na deser wciągam zapach dojrzałej truskawki :)