poniedziałek, 25 lipca 2016

OGRÓD PO URLOPIE


Myślę, że największym koszmarem mnie jako ogrodnika byłby widok zniszczonego przez wiatr, suszę, powódź... ogrodu po powrocie z wakacji. Na szczęście prawie dwutygodniowy wypad w Sudety nie odbił się ujemnie na moich roślinach. Piach w podłożu pozwolił przetrwać bez szkód ogromną ulewę, która zalała Trójmiasto. Zastaliśmy prawie busz. I to wcale nie myślę o chwastach, bo oprócz pojedynczych dużych sztuk, nie ma prawie co pielić. Za to trawy, zioła, pnącza i byliny rozrosły się wspaniale. Do domu wejścia broniła nam ściana winobluszczu. Na zdjęciu już po przycięciu.



Przy gruszy powitał nas ogromny słonecznik, który przerósł syna, a puszyste kwiatostany perukowca zwisały aż do ziemi.




Hortensje odżyły i na pewno są w o wiele lepszej kondycji niż przed rokiem, kiedy to u nas panowała susza. 





Zioła poprzerastały jagodowe grządki i wcisnęły się pomiędzy irysy.



Zebrałam pierwsze ogórki, które uciekają mi przez płot do sąsiada. Kabaczki próbują wydostać się z kompostownika. Na pomidorki koktajlowe muszę jeszcze trochę poczekać, okazuje się, że za gęsto je posadziłam.





Ogród kolejny raz daje mi znak bym tak dokładnie wszystkiego nie pieliła. Pomiędzy fasolką pojawił się fioletowy łubin, który już rok temu zniknął mi z rabatek. 



Warto było wyjechać na jakiś czas. Rośliny kolejny raz zaskakują mnie swoim wyglądem :)















poniedziałek, 18 lipca 2016

CZAR WODOSPADÓW

,, Jakaż to prządka snuje białe nici,
Które wśród głazów migają tak żywo, 
Że je z daleka ledwie wzrok pochwyci?
Jakaż to prządka rozpierzchłe przędziwo
łowi po skałach strojnych w szarą pleśń?
I z drobnych nitek srebrną wstęgę przędzie,
I przez granitów przewiesza krawędzie,
Nucąc wieczyście jednobrzmiącą pieśń?..."


Dziki Wodospad na Łomnicy w Karpaczu


Wodospad Kamieńczyka w Szklarskiej Porębie


Wodospad Szklarki w Szklarskiej Porębie

Sudeckie wodospady są tak samo urokliwe jak te tatrzańskie opisane przez Adama Asnyka. Oczywiście nie mogą się z nimi równać wysokością. Ale intensywnym szumem, wartkim strumieniem czy odbiciem tęczy w rozproszonych kropelkach wody już tak. Uwielbiam wpatrywać się w obrośnięte paprociami skały. Podziwiam siłę natury, która w najbardziej niedogodnych miejscach wyśmienicie sobie radzi. Patrzę na wodę, która omija przeszkody i pędzi porywając ze sobą gałęzie i szyszki, a nieraz i coś większego. 





Dziki Wodospad jest tak naprawdę zaporą, którą wybudowano po tragicznych w skutkach powodziach występujących w XIX wieku. Dziki oznacza w tym wypadku groźny, nieobliczalny.



Według legendy Kamieńczyk wziął swoją nazwę od chłopca Bronisza, który poszukiwał w wysokich górach szlachetnych minerałów i niestety spadł ze skał wracając do domu z bogactwami podarowanymi przez rusałkę Łabudkę. Ona też poniosła śmierć. Z łez jej sióstr powstał najpiękniejszy karkonoski wodospad.



O pochodzeniu Szklarki też można usłyszeć baśń. Córka szklarza przez pomyłkę ducha gór ginie. Jego łzy tworzą malowniczy, zwężający się u dołu wodospad.



Niekiedy warto przejść się wzdłuż potoku i poobserwować nurt strumienia. Nie śpieszyć się. Leniwie płynąca woda też ma swój urok :)


wtorek, 12 lipca 2016

Z KARKONOSKIEGO SZLAKU

W górach jest wszystko co lubię: skały...






woda...




roślinność...







Gdyby nie to, że jagody były jeszcze niedojrzałe, nie wiem, czy tabliczka z napisem ,,Rezerwat ścisły" by mnie powstrzymała :)

wtorek, 5 lipca 2016

BAŁAGAN W WARZYWNIKU

Jak zakładać warzywnik, to tylko z głową. Niestety mnie w tym roku ogarnęła wesoła twórczość. Niby planowałam, jak zawsze. Miejsca dla każdej rośliny musiało być wystarczająco. No, ale potem rosło już samo. Żal było wyrywać samosiejki kopru, ogórecznika czy rumianku. Słonecznik rośnie prawie na gruszy. Sałaty jeszcze nie wyrwałam, a już posadziłam w niej kabaczek, który zbyt szybko się rozrasta. Wczoraj zauważyłam pomidor i pokrzywę w marchewce. Wyrywać czy zostawić. Nadal nie podjęłam decyzji.









Oj nabałaganiłam. Czas na gruntowne porządki :)