piątek, 18 sierpnia 2017

POPOŁUDNIOWA LEMONIADA

Co może zdziałać łyk lemoniady ?...Cuda. 





W powietrzu czuć było zbliżający się deszcz, a mnie czekało jeszcze sporo pracy. Zrobiłam więc sobie krótką przerwę przygotowując orzeźwiający napój. Do dzbanka z zimną wodą wkroiłam obraną cytrynę i pomarańczę, dodałam kilka listków mięty i melisy cytrynowej, a dosłodziłam łagodnym miodem faceliowym. Delektując się pysznym smakiem lemoniady odpoczywałam w cieniu na leżaku i zastanawiałam się, gdzie posadzić moje nowe zdobycze. 




Gaura Linheimera ,,Whirling Butterflies" urzekła mnie swoimi delikatnymi kwiatami, lekko poruszającymi się na długich, wiotkich łodyżkach. Powinna świetnie sobie radzić na mojej piaszczystej glebie, gdyż dobrze znosi suszę, ale to już okaże się w praktyce. Muszę tylko pamiętać, by przyciąć ją po kwitnieniu, a wtedy będę się cieszyć jej białymi kwiatami aż do jesieni.



Ubiorek wiecznie zielony ,,Pink Ice" kwitnie na przełomie kwietnia i maja. Nie wiem więc, jak udało mi się go kupić teraz. Może to jego drugie kwitnienie? Ciekawe, czy przetrwa mi zimę ?


Driakiew to jedna z roślin uwielbianych przez pszczoły. Mam nadzieję, że się im spodoba :)





Zawilec mieszańcowy ,,Honorine Jobert" jest pierwszym białym w mojej kolekcji. Jeszcze w pąkach, ale już nieśmiało rozchyla pierwsze płatki. Znany jest ze swojej długowieczności i wytrzymałości. Mam nadzieję, że nie będzie chorował :)



Wrzosów kwitnących na biało nigdy za mało w moim ogrodzie. Niektóre czują się tutaj bardzo dobrze i rozrastają się, a niektóre niestety zanikają. I na ich miejsce muszę kupować kolejne mając nadzieję, że przetrwają zimę :)

środa, 9 sierpnia 2017

DACHY WARSZAWY

Co można zobaczyć wchodząc na dach budynku? Okazuje się, że całkiem miły widok. 




Zwiedzając Centrum Kopernika w Warszawie nie odmówiliśmy sobie wejścia po kilkudziesięciu schodkach na jego płaski dach. Chwilę później szybko zbiegaliśmy, szukając schronienia przed ulewnym deszczem. Ale nie zniechęciło to nas, przeczekaliśmy i jeszcze raz ruszyliśmy do góry. Ogród miał przypominać ,, nadrzeczny krajobraz ulegający erozji". Mnie raczej kojarzył się z krajobrazem księżycowym. 



Początek lipca nie był dla tego ogrodu łaskawy. Widać było, że rośliny z trudem radzą sobie z wysoką temperaturą i małą ilością opadów, chociaż specjalnie zostały tutaj posadzone tylko odporne na niesprzyjające warunki klimatyczne. Najlepiej prezentowały się: juka karolińska, kosodrzewina, rozchodnik i trawy ozdobne. 





Jakże inaczej wyglądał ogród po drugiej stronie ulicy, na dachu biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego. Przyciągał wzrok. 



Doszliśmy do niego wzdłuż wijących się milinów, łanów liliowców i funkii kwitnących wzdłuż strumienia. 






Zobaczyliśmy kobierce róż, pergole oplecione winoroślą i powojnikami. Największe wrażenie wywarła na mnie kopuła pokryta winobluszczem. Jej mniejsza wersja znajdowała się w parku otaczającym bibliotekę. 






Czy stworzyłabym sobie ogród na dachu? Chyba nie. To wielkie wyzwanie. Począwszy od porządnego zaizolowania stropu, po pielęgnację roślin w tak niesprzyjających warunkach. Dlatego podziwiam twórców tych ogrodów :)

środa, 2 sierpnia 2017

ZATRZYMAĆ...

Gdy lato rwie w szaleńczym pędzie do przodu, a dni znikają jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki...






















Gdybym mogła uchwycić jeszcze szum morza i traw, świergot ptaków, zapach ziół...