środa, 17 maja 2017

TONĄCY W KWIATACH

,,- To żywe istoty, potrzebują uwagi i poczucia, że się je traktuje poważnie, że się je lubi. Wyczuwają dobre intencje, wiedzą, gdy się szanuje ich charakter, upodobania oraz nawyki. "
Ciernista róża Charlotte Link


Mimo, że powyższy opis dotyczy róż, można go spokojnie odnieść do wszystkich kwiatów. 
Po zeszłotygodniowym ataku zimy w środku wiosny nie ma już śladu. Rośliny odżyły i cieszą swoim widokiem. Szybko nadrabiają zimne dni, nieraz aż za szybko. 







Co chwilę rozkwita kolejna niespodzianka. Tym razem to orliki, azalie i różaneczniki.






Jednoroczne truskawki, osłonięte jeszcze na początku maja fizeliną, otworzyły swoje pierwsze kwiaty. 


Wczoraj kupiłam już dwie wiszące doniczki z lobeliami - rozświetlą zakątek przy żywotnikach i wisterii, która w tym roku również mi nie zakwitła.


Nie mogłam się też powstrzymać przed dorzuceniem dwóch obelii. Ich piękne, białe kwiaty na zwisających gałązkach mają urozmaicić zakątek przy murku. Szczerze mówiąc nic nie wiem na temat tych roślinek, ale w szkółce przezimowały i zakwitły obficie :)



Ciesząc się ze wspaniale letniej pogody pozdrawiam wszystkich serdecznie :)

środa, 10 maja 2017

BIAŁY MAJ

Kwiecień minął, przyszedł maj. Chciałoby się rzec: jasny i pogodny. Ale nic z tego. Ani te dni słoneczne, ani niebo błękitne. Natura kolejny raz pokazała, że to ona decyduje. Powietrze arktyczne niepowstrzymane przez Skandynawię przyniosło śnieg i mróz. I zasypało kobierce żagwinu i szafirków, przymroziło kwiaty czereśni i gruszy, przykryło czapką wdzięczną tawułę. 





I tylko tulipany zdają się drwić z tego białego szaleństwa. Stoją jak żołnierze na warcie i czekają na powrót zieleni brzóz, słoneczne promienie złotlinu i radosne prymulki.  





Mam nadzieję, że maj pokaże jeszcze swoje drugie oblicze, to bardziej radosne, gorące i zielone :)

czwartek, 4 maja 2017

PONAD DACHAMI

Po przejściu jakichś 260 stopni (mimo liczenia do końca nie byliśmy zgodni ile ich faktycznie było), początkowo przez obszar Muzeum Historycznego, później murowaną wieżą, dotarliśmy, poganiani przez najmłodszych, do galerii widokowej Ratusza. Tuż nad nami wisiał wspaniały 37-dzwonowy carillion, a przed nami rozciągała się panorama Gdańska. 




Ponad dachami domów spoglądałam na uliczki, które wiele razy przemierzałam pieszo. Wtedy zachwycałam się drzwiami, oknami, kolorami fasad, lwami, rzygaczami i kołatkami. Teraz mogłam zauważyć, że dachy różnią się między sobą skosem, wielkością, przybudówkami. I dopiero teraz tak naprawdę zwróciłam uwagę na szczyty kamienic: od bardzo ozdobnych po skromne, oszczędne.




Pod koniec II wojny światowej zniszczono ponad 80 % Głównego Miasta. Do tej pory trwa odbudowa. Z góry nie wszystko współgrało ze sobą tak jak powinno: nowe, nowocześniejsze budynki, okna dachowe i szklane tarasy kontrastowały ze starą zabudową. Ale w Gdańsku ciągle coś się zmienia. Jeszcze do 1959 roku po ulicy Długiej wyłożonej kostką brukową (obecnie zastąpiona przez szlifowany granit) kursowały tramwaje. Dzisiaj to trakt pieszy opanowany przez turystów.




Panoramę Gdańska można obejrzeć również z Bazyliki Mariackiej :)

piątek, 28 kwietnia 2017

WDZIĘK TAWUŁY

Gdy zawilce i hiacynty osiągną pełnię kwitnienia, w ogrodzie pojawiają się wdzięczne, białe kwiatuszki tawuły wczesnej. W tym roku cieszę się z nich jak nigdy wcześniej. Po zniszczeniu przez mróz kwiatów magnolii jest to pierwszy kwitnący krzew po forsycji. Drobne kwiaty zebrane są gęsto na przewieszających się ubiegłorocznych gałązkach. Najpierw otwierają pąki te wystawione na promienie słoneczne, a trochę później te w cieniu. W pełni kwitnienia krzew wygląda z daleka jak śnieżna kula. 


 







Po kwitnieniu obcinam wszystkie kwitnące wcześniej pędy, a także te wyrastające z boku. Niestety krzew szeroko się rozrasta i niepilnowany mógłby zagłuszyć inne roślinki. Nawet latem tawuła zachowuje swój wdzięk lekko kołysząc się na wietrze, a jej wąskie, jasnozielone liście mogą być efektownym tłem dla innych roślin :)

czwartek, 20 kwietnia 2017

SASANKI I KSIĄŻKI

Zimny arktyczny wiatr niszczy delikatne rośliny na ogrodzie. Wdziera się w każdą szparkę szala atakując wściekle odsłoniętą szyję. Ręce grabieją i w panice szukają rękawiczek. Patrząc na szykujące się do kwitnięcia czereśnie chce mi się krzyczeć: ,, Nie śpieszcie się, nie otwierajcie." Tylko sasanki zdają się lekceważyć zmienną aurę. Ich pokryte włoskami liście są jeszcze zbyt małe, by przy mroźniejszych porywach ochronić przepiękne kwiaty. Ale te zdają się same dbać o siebie. Dzwonki to otwierają się pod wpływem cieplutkich promieni słonecznych, to zamykają gdy na niebie pojawiają się szare chmury. W zeszłym roku po raz pierwszy wysiałam nasiona tych bylin. Nie przetrwało wiele, ale jest ich wystarczająco dużo, by nacieszyć moje oczy :)






Już w niedzielę przypada Międzynarodowy Dzień Książki. Z tej okazji polecam Wam przepiękny film: The Fantastic Flying Books of Mr. Morris Lessmore. Ta opowieść o magicznej miłości do książek w 2012 roku zdobyła Oskara i urzekła swoją fabułą sporo osób, w tym i mnie. Nieczytane książki umierają, a my, ludzie, tracimy je na zawsze. Po obejrzeniu tej animacji nie można nie zgodzić się z myślą Kornela Makuszyńskiego: ,,Książka jest żywym stworzeniem, każda ma duszę, każda ma serce" :)


Źródło:Google Grafika



czwartek, 13 kwietnia 2017

KRASZANKI MALOWANKI

,, W Wielki Piątek młode dziewczęta zabierały się do malowania wielkanocnych jajek, a w wodzie, w której się jajka gotowały, myły włosy, wierząc, że będą gęste, bardzo piękne i lśniące." 
Najczęściej, z braku czasu, maluję jajka na jeden kolor. Jak próbuję sobie całkowicie ułatwić pracę, kupuję gotowe barwniki. Nieraz robię sobie pod górkę i gotuję je w łupinach cebuli. Uzyskuję wtedy dużo podobnie wyglądających brązowych malowanek. Chociaż wolę te o barwie żółtej, czerwonej i zielonej. Natarte tłuszczem pięknie błyszczą i radują oko. 


,, ...jasnożółty z odcieniem kanarkowym uzyskiwano z kory młodej, niedojrzałej jabłoni, z dodatkiem kwiatów majówki błotnej, a także z suszonych jaskrów polnych. Na zielono barwił jajka wywar z widłaka, młode żyto ozime, inne zboża i trawy, liście pokrzywy lub liście barwinka, a także suszony kwiat fiołka i jemioła... Na czerwono farbowano jajka w łupinach cebuli, korze dębowej, krokusie, w szyszkach olchowych, owocach czarnego bzu, suszonych owocach jagody, w odwarze z robaczków zwanych czerwcami."
Gdybym chciała zafarbować jajka w sposób opisany przez Hannę Szymanderską w ,, Polskich tradycjach świątecznych" musiałabym się sporo natrudzić i przygotować składniki odpowiednio wcześniej (nawet rok wcześniej).  Chociaż takie malowanki na pewno byłyby bardziej eko :) W tym roku pomaluję jajka przepiórcze. Mam nadzieję, że uzyskam ciekawy efekt :)
A to z zeszłych lat: nalepianki, nakrapianki i rysowanki. Te ostatnie wykonane kilka lat temu przez córkę :)





Pomaleńku przez podwórze idą dzieci kurze. 
W kropki, w ciapki, malowanki, bo to miały być pisanki.... 
Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Wielkanocnych:)