piątek, 7 kwietnia 2017

WIOSENNE LEKARSTWO

,, Najlepszym wiosennym lekarstwem jest działka.
Działka nam zdrowie wprowadza do ciałka,
Gdy w łapki się chwyci szpadelek lub grabki,
Znikają bronchity, katary i sapki..."


Dla mnie też najlepszym sposobem na rozruszanie się po zimowym zastoju ( nie licząc codziennych spacerów i cotygodniowego basenu ) jest praca w ogrodzie. Aby jednak przyniosła pożytek, muszę ją umiejętnie dozować. Nauczona doświadczeniem nie rzucam się więc kopać, zginać i grabić cały piękny dzień. Nie zależy mi bowiem na zakwasach, bólu kręgosłupa czy dłoni. Gdy poczuję pierwsze oznaki zmęczenia, staram się odłożyć łopatkę i odpocząć. Staram się, bowiem na początku zawsze idzie mi to opornie, ale wystarczy jedna nieprzespana noc, aby kolejny raz odłożyć narzędzia od razu.


,,... I mając wirusów tych coraz to mniej
I zgiąć się nam łatwiej,
I kucnąć nam lżej,
I gładko nam idzie kopanie jak rzadko,
I zgrabniej rabatkę równamy łopatką,
I chwast usuwamy, co jest jak zakałka,
I proste to w końcu jak strzałka,
Że z nas również korzyść ma działka."
L.J.Kern ,, Działka"


Codzienna porcja ruchu na ogrodzie pozwala mi dostrzec kolejne rozkwitające roślinki :)

17 komentarzy:

  1. Zakwasy- ja poradziłam z nimi, ćwiczę już od 5 lat i nie mam problemu, a wiadomo ogród ma swoje potrzeby, radość z każdego kwiatu też tak mam pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety pierwsze wyjście na ogród kończy się zawsze bólem kręgosłupa... i to mimo ćwiczeń :(

      Usuń
  2. Zazdroszczę Ci wyjść do ogrodu. U mnie leje od kilku dni. I po co to całe szaleństwo z myciem okien, biglowanie całego domu, skoro do świąt ma padać.
    W domu dosłownie horror. Na parapetach pomidory rosną i kwitną jak oszalałe i powinnam je wysadzić pod folię.
    I chociaż przewidują przymrozki to muszę jutro wysadzić przynajmniej część i dogrzewać elektryczne.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie deszczu za mało. A przydałby się, bo spłukałby sadzę z okien dachowych (sąsiedzi palą czym popadnie).
      Mnie udało się trochę powstrzymać wzrost sadzonek poprzez ich wynoszenie w ciągu dnia na dwór. Trochę z tym kłopotu, ale już nie rosną jak oszalałe :)

      Usuń
  3. Stosuję podobną zasadę :) Po cóż nam ogród jak nie można się nim cieszyć i podziwiać efekty swojej pracy. Moc uścisków :)

    OdpowiedzUsuń
  4. I z pewnością warto, bo te kwiaty są piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj rozkwitły sasanki. Kolejna porcja szczęścia :)

      Usuń
  5. Ja na razie rzadko pracuję w ogrodzie, bo na swoją wieś przyjeżdżam tak ze cztery razy do roku, w tym dwa razy poza ogrodowym sezonem. Ale kiedy w sezonie popracuję z mamą w ogrodzie, to w porównaniu z nią jestem złom. Po pół godzinie pracy zaczyna mnie okropnie boleć w tzw. krzyżu, a później już tylko kombinuję - w kucki, na kolanach, byle mniej bolało. Mama, wiadomo starsza, ale tak nie cierpi. Pewnie do tego trzeba się przyzwyczaić....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to być też wina dyskopatii. Warto zrobić badania, aby się upewnić. Ja też lekceważyłam piekący ból w kręgosłupie... Teraz więcej się ruszam, pływam na plecach i staram się ćwiczyć systematycznie... No i dozuję pracę na ogrodzie :)

      Usuń
  6. Oj, zgadzam się, że to najlepsze lekarstwo, prawie na wszystko! Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki przebywaniu na dworze pozbyłam się wiosennych katarów. Na szczęście nie jestem alergikiem :)

      Usuń
  7. Dokładnie tak - to najlepsza terapia na smutki i troski:) I w istocie - chciałoby się zrobić wszystko na raz:):) Dobrego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłego i spokojnego w tym przedświątecznym zamieszaniu :)

      Usuń
  8. Ogród rzeczywiście jest dobry na wszystko:))

    OdpowiedzUsuń
  9. Powinnam wziąć z Ciebie przykład z tym rozsądnym dozowaniem pracy w ogrodzie. Ciągle sobie obiecuję, a kończy się nocnymi bólami. Uporałaś się już ze wszystkimi wiosennymi zadaniami?

    OdpowiedzUsuń