środa, 24 maja 2017

SŁOŃCE ŚWIECI, DESZCZYK PADA...

...szkoda tylko, że z ogrodowego węża. Przez Polskę przechodzą burze, a u mnie niepokorny wiatr od morza przegonił chmury. Rośliny wołają, tak jak u Krecika: wody, wody, wody... I stoję, jak ten słup i podlewam. I przypomina mi się wierszyk Leopolda Staffa ,,Deszczyk majowy"...
,,Kwiaty modre, żółte, białe
I czerwone w kroplach całe.
Mlecze, jaskry, niezabudki,
Dzwonki, fiołki i stokrotki,
Kwiaty pól i kwiaty matki;
Dziatki, bratki i bławatki,
Wszystko razem w żywej rzeszy
Dżdżem się cieszy, dżdżem się śmieszy..."









I myślę, że wszystkie rośliny w moim ogrodzie cieszą się z tej niewielkiej dawki wilgoci. Przez najbliższe godziny nie będą wyglądały jak wymięte, z liśćmi oklapniętymi i zwieszonymi główkami kwiatów. 
Wracam z ogrodu, gdy zimno wkrada się pomiędzy drzewa. Jeszcze raz odwracam się, gdy docieram na taras i z zadowoleniem spoglądam na swoją pracę :)

środa, 17 maja 2017

TONĄCY W KWIATACH

,,- To żywe istoty, potrzebują uwagi i poczucia, że się je traktuje poważnie, że się je lubi. Wyczuwają dobre intencje, wiedzą, gdy się szanuje ich charakter, upodobania oraz nawyki. "
Ciernista róża Charlotte Link


Mimo, że powyższy opis dotyczy róż, można go spokojnie odnieść do wszystkich kwiatów. 
Po zeszłotygodniowym ataku zimy w środku wiosny nie ma już śladu. Rośliny odżyły i cieszą swoim widokiem. Szybko nadrabiają zimne dni, nieraz aż za szybko. 







Co chwilę rozkwita kolejna niespodzianka. Tym razem to orliki, azalie i różaneczniki.






Jednoroczne truskawki, osłonięte jeszcze na początku maja fizeliną, otworzyły swoje pierwsze kwiaty. 


Wczoraj kupiłam już dwie wiszące doniczki z lobeliami - rozświetlą zakątek przy żywotnikach i wisterii, która w tym roku również mi nie zakwitła.


Nie mogłam się też powstrzymać przed dorzuceniem dwóch obelii. Ich piękne, białe kwiaty na zwisających gałązkach mają urozmaicić zakątek przy murku. Szczerze mówiąc nic nie wiem na temat tych roślinek, ale w szkółce przezimowały i zakwitły obficie :)



Ciesząc się ze wspaniale letniej pogody pozdrawiam wszystkich serdecznie :)

środa, 10 maja 2017

BIAŁY MAJ

Kwiecień minął, przyszedł maj. Chciałoby się rzec: jasny i pogodny. Ale nic z tego. Ani te dni słoneczne, ani niebo błękitne. Natura kolejny raz pokazała, że to ona decyduje. Powietrze arktyczne niepowstrzymane przez Skandynawię przyniosło śnieg i mróz. I zasypało kobierce żagwinu i szafirków, przymroziło kwiaty czereśni i gruszy, przykryło czapką wdzięczną tawułę. 





I tylko tulipany zdają się drwić z tego białego szaleństwa. Stoją jak żołnierze na warcie i czekają na powrót zieleni brzóz, słoneczne promienie złotlinu i radosne prymulki.  





Mam nadzieję, że maj pokaże jeszcze swoje drugie oblicze, to bardziej radosne, gorące i zielone :)

czwartek, 4 maja 2017

PONAD DACHAMI

Po przejściu jakichś 260 stopni (mimo liczenia do końca nie byliśmy zgodni ile ich faktycznie było), początkowo przez obszar Muzeum Historycznego, później murowaną wieżą, dotarliśmy, poganiani przez najmłodszych, do galerii widokowej Ratusza. Tuż nad nami wisiał wspaniały 37-dzwonowy carillion, a przed nami rozciągała się panorama Gdańska. 




Ponad dachami domów spoglądałam na uliczki, które wiele razy przemierzałam pieszo. Wtedy zachwycałam się drzwiami, oknami, kolorami fasad, lwami, rzygaczami i kołatkami. Teraz mogłam zauważyć, że dachy różnią się między sobą skosem, wielkością, przybudówkami. I dopiero teraz tak naprawdę zwróciłam uwagę na szczyty kamienic: od bardzo ozdobnych po skromne, oszczędne.





Pod koniec II wojny światowej zniszczono ponad 80 % Głównego Miasta. Do tej pory trwa odbudowa. Z góry nie wszystko współgrało ze sobą tak jak powinno: nowe, nowocześniejsze budynki, okna dachowe i szklane tarasy kontrastowały ze starą zabudową. Ale w Gdańsku ciągle coś się zmienia. Jeszcze do 1959 roku po ulicy Długiej wyłożonej kostką brukową (obecnie zastąpiona przez szlifowany granit) kursowały tramwaje. Dzisiaj to trakt pieszy opanowany przez turystów.





Panoramę Gdańska można obejrzeć również z Bazyliki Mariackiej :)