czwartek, 21 czerwca 2018

PSZCZOŁY I FACELIA

,,Czy jest muzyka piękniejsza na świecie od pszczół symfonii na lipach, na klonach, 
kiedy na łąkach zabarwia się kwiecie, niebo bławatków legnie na zagonach? 
I woń nektarów, co powiewa z uli po dniu lipcowym, cichym i słonecznym, 
koi człowieka, cieszy, pieści, tuli, jak gdyby wiało Edenem przedwczesnym. 
A na wylotkach w ogromnym pośpiechu cisną się pszczoły z pyłku koszyczkami 
do komórek złocistego plastra wlewają nektar pachnący kwiatami."
,,Niebu na chwałę" autor nieznany


Cieszy mnie, gdy widzę, jak trzmiele uwijają się wśród kwiatów facelii...


W tym roku mało pszczół zawitało do mojego ogrodu na wiosnę. Nie pomogły obficie kwitnące czereśnie i wiśnie, nie pomogły pierwsze cebulowe. Nie było zabłąkanych rojów. Zaczęłam się martwić. Postanowiłam więc wysiać facelię. Co, jak co, ale ją małe pracownice uwielbiają. I udało się :)


Aby wyprodukować 1 kg miodu z facelii, pszczoła musi oblecieć ponad 2 mln jej kwiatów. Każda pszczoła zbieraczka wybiera sobie tylko jeden rodzaj kwiatów. Tak więc te, które widzę na facelii, powracają do ula tylko z ich pyłkiem. Przez cały dzień uwijają się przy produkcji miododajnych kulek. Nawet przed zachodem słońca jeszcze mogę usłyszeć ich brzęczenie :)

czwartek, 14 czerwca 2018

SPACER WŚRÓD ZBÓŻ

Można by było pomyśleć, że widok pędzących po niebie szarych chmur zniszczy cały mój plan. Nic z tego. Mimo, że słońce wczoraj nie było łaskawe, dzień okazał się idealny na wycieczkę. Wreszcie temperatura obniżyła się na tyle, by można było z chęcią wędrować :)




Wspaniale czułam się pośród łanów zbóż, lekko trącanych przez wiatr. Radowałam oczy widokiem chabrów bławatków i ognistych maków świetnie radzących sobie w naturze. 




Przy ścieżkach spotkałam kwitnące pędy dzikich jeżyn i kolczastych róż połączone w jedno wiotkim powojem. Znalazłam dziki bez, różową koniczynę i drobne niezapominajki. Będzie z czego robić soki na przeziębienie zimowe. Wokół mnie rozciągał się kolorowy dywan utkany z różnorodnych barw :) 





Z pól wygnała mnie pogarszająca się pogoda. Na szczęście rozpadało się już po moim powrocie do domu :)

czwartek, 7 czerwca 2018

ZAPLĄTANY

Miss Bateman zaskoczył w tym roku podwójnie. Zapewnił radość małą i radość wielką. Nawet nie zauważyłam, kiedy jego wiotkie pędy otuliły jeszcze kwitnącą magnolię. Ledwie jej płatki zaczęły się osypywać, gdy już kolejne pączki pojawiły się wśród ciemno-zielonych liści. Powoli zaczęły się rozwijać, a moim oczom ukazały się zewnętrzne zielone płatki, później białe z zieloną smugą, która z czasem zanika, a na koniec w środku czekoladowe pręciki. Niektóre kwiaty nie są otulone dodatkowymi zielonymi płatkami, ale to wciąż ten sam powojnik :)







W zeszłym roku Miss Bateman chorował. Dwa razy go przycinałam chcąc go wzmocnić, dlatego miał pojedyncze kwiaty. Tej wiosny odwdzięczył się obfitym kwitnieniem :)

czwartek, 31 maja 2018

JAK BROSZKI

Kiedyś natknęłam się na przyrównanie jarzmianki do broszki i bardzo mi się spodobało. Bo czyż te gwiazdkowate kwiatki nie błyszczą jak miniaturowa ozdoba. W moim ogrodzie znalazły się późno, bo dopiero w tym roku, ale w innych uprawiane są już od XVI wieku. Dziko występują w południowej Europie (Pireneje, Karpaty i Bałkany), a także na Kaukazie. Z powrotem w naturze można je też spotkać w Wielkiej Brytanii. Powinny kwitnąć aż do października. Zobaczymy, jak to się sprawdzi w praktyce, ale już teraz mogę powiedzieć, że mają swój urok :)





Nie wiem, jaką odmianę kupiłam, gdyż sprzedawca nie opisał rośliny. Chciałabym dla towarzystwa dokupić jeszcze jasnoróżową i białą. Będę musiała wtedy pilnować, żeby nie zaczęły się krzyżować. Pomóc ma w tym przycinanie po kwitnieniu. Na razie dla towarzystwa musi im wystarczyć przetacznik, łubin i ubiorek :)

czwartek, 24 maja 2018

CZY MOŻNA ZATRZYMAĆ WIOSNĘ?

Wiosna w swoim szalonym pędzie zbyt szybko zbliża się do lata. Co będzie, gdy jej zapach ulotni się wraz z przekwitającymi lilakami? Mój ogród zmieni barwy na szaro-niebieskie, trawa zacznie wysychać, a liście tracić swój intensywny blask. Już teraz ogarnia mnie lenistwo. Częściej siedzę na tarasie i wpatruję się w rośliny niż pielę grządki. Okna otwieram szeroko pozwalając wpływać do domu odgłosom natury. W koronach drzew szukam ptaków uwodzicielsko wykonujących swoje solowe partie. A przede wszystkim staram się zapamiętać zapach lilaka Meyera ,,Palibin". Ten niepozorny krzaczek z sercowatymi liśćmi osiągnął spore rozmiary. Sięga już parapetu okna mojej sypialni. Rośnie bardzo wolno, ale to nie wada tylko jego zaleta. Cały jest obsypany drobnymi, liliowymi kwiatkami zebranymi w stożkowate kwiatostany. Ich słodki zapach, o wiele silniejszy od lilaka pospolitego, rozprzestrzenia się cudownie po całym domu. 




,Po złotej pogodzie
Majowej i bzowej
Powoli zapada
Zmierzch także majowy.
Obudził się wietrzyk
Łagodny i miękki
I brzozom podnosi
Zielone sukienki.
Przycicha swawolnie,
Na trawę się kładzie
I czeka na księżyc
Zaplątany w sadzie.
,,Maj" Leopold Staff 




Mimo, że to nierealne, chciałabym zatrzymać wiosnę :)

czwartek, 17 maja 2018

ZŁOTE POLE

,, Przed nią rozciągało się pole rzepaku. Soczysta żółć kwiatów sprawiała wrażenie gorącej. Razem z zielenią trawy i błękitem nieba, po którym wiatr ganiał pulchne cumulusy, sprawiały, że wydawało się przerysowane, wyjęte z folderu reklamowego o przekłamanych barwach - zbyt smacznych, by były prawdziwe, lecz skutecznie pobudzających apetyt odbiorcy. Podeszła i pogładziła czuprynę rzepakowego pola, poczuła miękkość kwiatów i skierowała twarz do słońca. Zamknęła oczy. Wiatr smagał jej twarz, włosy wirowały, wplątywały się w okulary przeciwsłoneczne, które cały czas miała na nosie... Obiema rękami odgarnęła włosy, zdjęła z szyi apaszkę, a włosy związała wysoko w koński ogon. Uśmiechała się."


Niedawno poczułam się jak bohaterka książki Katarzyny Bondy ,, Tylko martwi nie kłamią". Specjalnie tego dnia wybrałam się na spotkanie żółtych kwiatów, ale zanim doszłam, zbyt wysoka temperatura ostudziła trochę mój zapał. Gdy jednak zobaczyłam to złote pole od razu wstąpiła we mnie energia. Zanurzyłam się w nim tak jakbym wpadła do słoja miodu. Czułam słodycz pyłku unoszącego się ku słońcu. Dobrze, że pszczółki były zajęte zbieraniem nektaru :) 


Rzepak przypomina mi o beztroskim dzieciństwie spędzonym w pędzie pomiędzy łąką a lasem, rzeką a jeziorem. Przypomina mi o pleceniu wianków ze stokrotek, tworzeniu bukietów z kaczeńców i przynoszeniu naręczy bzu do domu. Przypomina mi o wiośnie :)

czwartek, 10 maja 2018

GDYNIA WIOSENNIE

I kto by przypuszczał, że pogoda znów może nas zaskoczyć. Tak pięknego początku maja nie było od wielu lat. Przecież w zeszłym roku spadł nam śnieg, a w tym mamy prawdziwe lato, mimo bliskości jeszcze tak zimnego Bałtyku. 


Korzystając z przepięknej aury wybraliśmy się kilka dni temu do Gdyni. Nie interesował nas tym razem przepełniony Skwer, ale Klif Orłowski i jego powojenne umocnienia obronne. Na szczęście tuż przed samym wyjazdem zabraliśmy kijki do Nordic Walking. Wcześniej też przejrzałam mapy satelitarne , gdyż zamierzaliśmy powędrować lasem z Polanki Redłowski ścieżką historyczną do stanowisk ogniowych, a potem ścieżką przyrodniczą do plaży i w końcu do mola w Orłowie. 



Plan nie do końca się udał. Zbyt szybko skręciliśmy w kierunku plaży i nie pozostało nam nic innego jak kontynuować naszą wędrówkę. 





Po krótkim odpoczynku w Domku Żeromskiego, ruszyliśmy w drogę powrotną, tym razem u góry klifu wśród przepięknych buków i brzóz. 







Po lutowym sztormie część szlaku zniknęła i zostały wytyczone nowe ścieżki. Dobrze, że spotkaliśmy parę piechurów, którzy pokazali nam odpowiednią drogę :)






Mam nadzieję, że wiosna nadal będzie nas rozpieszczała tak pięknymi dniami :)