czwartek, 21 lutego 2019

O ZIELENI

,, O zieleni można nieskończenie.


Powielając dźwiękiem jej znaczenie,
Można kunsztem udatnych powieleń
Tworzyć światu coraz nowszą zieleń. 


Nie dość słowo z widzenia znać. Trzeba
Wiedzieć, jaka wydała je gleba,
Jak zalęgło się, jak rosło, pęczniało,
Nie - jak dźwięczy, ale jak dźwięczniało
Nie - jak brzmi, ale jakim nabrzmieniem
Dojrzewało, zanim się imieniem,
Czyli nazwą, wyrazem, rozpękło.
W dziejach wzrostu słowa - jego piękno...


...Przeszukali milion zieloności,
Nie znaleźli ziela Zieloności,
Bo on, kłączek zieleniście mokry,
Trwał nie w trawie i nie mchem się pokrył,
I nie w liściach, nie w lesie, nie w grządce,
Lecz w zielątce - w zielonawej łątce...


...Tak to było i tak się ziściło,
Taką pieśnią się dozieleniło.
I zielono, zielono w ojczyźnie,
W mojej pięknej ojczyźnie - polszczyźnie!"
Julian Tuwim - Zieleń


Cieszę się, że tej zieloności z dnia na dzień będzie przybywać. Chociaż zima przywitała mnie znów dzisiaj białymi śnieżynkami, widać już oznaki przedwiośnia. A w oczekiwaniu na cieplejsze promienie słońca, zapraszam Was do gry słownej. Julian Tuwim w swoim wierszu umieścił wiele przedziwnych wyrazów, których znaczenia nawet się nie domyślam. Bo co to znaczy: żluta, żluna, żalas, ziołowied czy gełtas?





środa, 13 lutego 2019

KWIATY ALICE

,, Alice usiadła podparta poduszkami. Popijała kawę i otworzyła książkę, ale świat na zewnątrz był taki piękny, że nie dawał o sobie zapomnieć. Nocny szron topniał na kwiatach mirtowrzosu, połyskując w promykach słońca. Niebo było porcelanowoniebieskie, usiane puchatymi chmurkami. W oddali w porannym świetle lśnił krater. W głowie jej wirowało od poznanych historii o tym miejscu, o matce, która ułożyła dziecko do snu w gwiazdach i straciła je, gdy spadła na ziemię. Historia i pejzaż były jednym i tym samym, nawet kreśląca łuk ścieżka gwiazd nad północnym skrajem krateru odzwierciedlała ziemską formację."
Zanim zdjęłam z bibliotecznej półki książkę ,, Wszystkie kwiaty Alice Hart" Holly Ringland, nic o niej nie słyszałam. Zaciekawiła mnie okładka. Wypukła kompozycja z nieznanych mi kwiatów rozbudziła moją wyobraźnię. W środku znalazłam nie tylko wzruszającą opowieść, ale też  sporo informacji na temat rodzimych kwiatów Australii. Każdy rozdział rozpoczyna egzotyczna dla nas roślina, której znaczenie jest bardzo ważne z punktu widzenia toczącej się akcji. Postanowiłam poszukać zdjęć tych kwiatów w internecie. Niektóre tak przykuły moją uwagę, że chcę się z Wami nimi podzielić. Wszystkie zdjęcia pochodzą z Pinterst.com. Mam nadzieję, że ich autorzy nie będą mieli mi za złe publikację ich dzieł :)

Acacia baileyana - Ranię, by uleczyć
Wytwarza duże ilości pyłku kwiatowego

Actinoutus helianthi - Zguba znaleziona 
W dotyku przypomina flanelę

Brunonia australis - Opłakuję cię 
Może obumrzeć po kilku latach

Bursaria spinosa - Wiek dziewczęcy
Sosnowy zapach liści

Erythrina vespertilio - Lekarstwo na smutek 
Liście w kształcie skrzydeł nietoperza

Goleznowia verrucosa - Powitanie nieznajomego 
Kapryśna, rzadka roślina

Pileanthus vernicosus - Poddaję się 
Młode pączki mają woskową powłokę

Ptilotus - Krew z mojej krwi
Puszystymi kwiatami wyścieła się drewniane misy, w których nosi się dzieci

Pyrorchis nigricans - Pragnienie posiadania 
Do zakwitnięcia potrzebuje ognia

Swainsona formosa - Miej odwagę, nie upadaj na duchu 
Wrażliwy na uszkodzenia korzeni

Verticordia picta - Łzy 
Kwiaty pachną słodko

Waitzia acuminata - Zapisane w gwiazdach 
Widowiskowe, pergaminowe kwiaty

Jeżeli chcecie się dowiedzieć, czy tak łatwo uwolnić się od wspomnień o okrutnym ojcu, czy tak łatwo zrywa się z przeszłością i czy czasem nie popełniamy tych samych błędów, sięgnijcie po ,,Wszystkie kwiaty Alice Hart". A jeżeli chcecie się dowiedzieć więcej o znaczeniu kwiatów zajrzyjcie do mojego postu JĘZYK KWIATÓW :)

środa, 6 lutego 2019

BOSKI KWIAT

Gdy wręczamy goździki przekazujemy obietnicę. Biały bukiet mówi - mam czyste uczucia, różowy - czekaj na mnie, a czerwony - dziękuję. Ja ofiarowuję Wam żółto-czerwone kwiaty. Nie zaliczam ich do wielobarwnego bukietu, bo ten oznaczałby odmowę. Przyjmijmy więc, że jest to obietnica wiosny, na którą wszyscy z niecierpliwością czekamy :)


Goździki, po okresie zapomnienia, wracają do łask. Dostępne dla każdego w przyzwoitej cenie kuszą swoimi postrzępionymi krawędziami płatków. Ja dodatkowo wybrałam te z kontrastową barwą. Cieszy mnie, że postoją znacznie dłużej w wazonie niż tulipany. 


Nie dziwi mnie, że to właśnie te kwiaty cieszyły się tak dużym powodzeniem w Europie. Jest ich ponad 300 gatunków. Musiały mieć charakterystyczny zapach skoro w Niemczech nazwano je tak, jak wysuszone pąki kwiatowe drzewa goździkowego (przyprawa). Moje wyhodowane w szklarni niestety nie pachną :(


W starożytności nazywano goździki Dios anthos czyli kwiat Zeusa albo boski kwiat :) 

wtorek, 29 stycznia 2019

W OCZEKIWANIU NA SŁOŃCE

Są różne sposoby na radzenie sobie z paskudną, przygnębiającą aurą. Długo się zastanawiałam, co zrobię, gdy zabraknie ozdób świątecznych. Jak udekoruję dom, by było przytulnie. Przecież Wielkanoc w tym roku dopiero w drugiej połowie kwietnia! Jakże się więc ucieszyłam widząc już w sklepach kwiaty wiosenne, prymulki i tulipany. A gdy zobaczyłam te białe cudeńka... 



Nawet się nie zastanawiałam, tylko zapakowałam do koszyka najpiękniejsze. Ciemierniki, bo o nich tu mowa, zagościły u mnie dość późno, bo dopiero w zeszłym roku. Nawet nie wiem, czy te które posadziłam, przetrwają zimę. Jak na razie nie pokazały się, w odróżnieniu od tulipanów, które chyba pomyliły pory roku i już próbują zaznaczyć swoją obecność w ogrodzie. 



W zeszłym roku stałam się szczęśliwą posiadaczką dwóch okazów ciemiernika białego Praecox. Od razu posadziłam go w ogrodzie. Marcowa pogoda sprzyjała. Pięknie kwitł i długo cieszył oko. Ciemnozielone liście były świetnym tłem dla dużych białych kwiatów. 



Teraz powiększyłam kolekcję o  odmianę Christmas Carol.  



Ciemierniki nazywane są różami Bożego Narodzenia. Odmiana Praecox powinna kwitnąć już od września. Nie lubią przesadzania, ich korzenie są bardzo wrażliwe. No i jak większość pięknych roślin w naszych ogrodach są trujące!!!



Moje obawy związane z nowymi nabytkami oczywiście nie zniknęły. Zastanawia mnie, kiedy powinnam wynieść je do ogrodu? Czy trzymanie ich w domu nie rozhartuje ich?  Czy to, że odmiana Praecox jeszcze nie zakwitła oznacza, że nie spodobały się jej warunki w moim ogrodzie? Jeżeli macie dla mnie jakieś rady, z chęcią ich wysłucham :)

niedziela, 20 stycznia 2019

CHCĘ IŚĆ...

,,Zawsze, gdy spadnie pierwszy śnieg, 
Chcę iść przez pola, które w śniegach drzemią, 
Naprzód przed siebie, aż na świata brzeg, 
Tam, gdzie niebiosa stykają się z ziemią.

Chcę iść przed siebie, odrzuciwszy w tył
Życie codzienne tak pełne hałasu
I czuć na twarzy swojej mokry pył
Śnieżnych okiści, wiszących wśród lasu.


I uciec wreszcie choć na chwilę tam, 
Gdzie mię opuści wszystko to co liche
I w ciszy śniegów będę tylko sam,
Nad głową swoją mając niebo ciche.



Lecz wiem, że chociaż porzucę mój świat
I spraw i twarzy ludzkich się wyrzeknę,
Wróg najstraszliwszy pójdzie za mną w ślad:
Przed samym sobą nigdy nie ucieknę."
Henryk Zbierzchowski


Zawsze, gdy ziemia zostaje otulona bialutkim gobelinem ogarnia mnie dziwna tęsknota za wędrówką. Słońce błyszcząc w kropelkach topniejących gwiazdek dodatkowo przyzywa i mami. Już po krótkiej chwili czuć, że to jeszcze nie marcowe ciepłe promienie, lecz styczniowa aura. Nic nie jest takie, jak się wydaje...

piątek, 11 stycznia 2019

MOJE BRZOZY

Zawsze marzyłam o dużych drzewach na działce, w cieniu których można przysiąść, odpocząć od palącego słońca na ławeczce, leżaku lub w hamaku. Niestety nasza działka była ich pozbawiona. Poprzedni w właściciele nie mieli nawet drzew owocowych, chociaż sąsiednie ogrody pełne były jabłoni, grusz i wiśni. Powoli uzupełnialiśmy więc braki. Posadziliśmy białe odmiany lilaków,  klony jesionolistne Flamingo i ...brzozy.





Brzozy świetnie sobie radzą na glebach piaszczystych, a więc były idealne na naszą działkę. Jedynym problemem był wybór odmiany. Wiedziałam, że na pewno zdecyduję się na Youngi, o zwieszających pędach, bo taką miałam w swoim pierwszym ogrodzie. Zarezerwowałam dla niej miejsce z lewej strony tarasu. 





Brakowało mi pomysłu, co posadzić z prawej strony, która była narażona na bardzo silne wiatry. W końcu mąż zaproponował przywiezienie z młodej brzeziny, lokalnej odmiany. Jeszcze nie wiedziałam wtedy ( z braku doświadczenia), że czeka mnie coroczne porządne przycinanie. 





W tym roku mija 5 lat od posadzenia brzóz. Widać, jak się pięknie rozrosły. Brzoza Youngi wymaga już niewielkiego przycinania co roku. Nadal świetnie sobie radzą w jej sąsiedztwie irysy. Niestety macierzanka ubiegłej zimy wymarzła i powoli ją uzupełniam. Jej korona sięga już do Smaragdów, które stanowią ochronę przed północnymi wiatrami.




Pod brzozami przywiezionymi z zagajnika wysypane są kamyczki dekoracyjne. Mimo tego udało nam się już zebrać tam dwa borowiki i systematycznie rozrasta się w tym miejscu kostrzewa sina. Od trzech lat jest to moje ulubione miejsce wypoczynku. Z przyjemnością leży się na hamaku w upalne dni mając nad głową ochronę z liści. Niekiedy przylatują małe ptaszki i nie zważając na moją obecność buszują w gałęziach.



Czy gdybym miała możliwość, czy posadziłabym coś innego? Doprawdy nie wiem. Podoba mi się, że biała kora brzóz świetnie współgra z bielą płyt na tarasie i kamykami ozdobnymi. Zimą bezlistne konary obsypane śniegiem też przyciągają wzrok. To właśnie ten kontrast bieli z brązem czy zielenią jest najciekawszy :)