poniedziałek, 6 czerwca 2016

OTULONA ZAPACHEM

Ogród od wschodu domu jest niewielki. Wąska ścieżka z kamyczków wije się pomiędzy pachnącymi roślinami opisanymi już przeze mnie rok temu w poście POD OKNEM SYPIALNI. 



Ścinając dzisiaj przekwitłe, brązowe kwiatostany lilaków żałowałam, że znów będę musiała czekać cały rok na ich niepowtarzalny zapach. Ostatnie trzy tygodnie umilały mi sen. Ich woń wpadająca do sypialni nie była aż tak intensywna, by przeszkadzać. 




Teraz zostanie zastąpiona przez budleję alternifolię. Długie, wygięte pędy ma już obsypane drobnymi, jasno fioletowymi kwiatkami pachnącymi słabiej niż lilaki, ale także bardzo przyjemnie. Nie zauważyłam, żeby zlatywało się do niej tak dużo motyli, jak do budleji Davida, ale dla mnie jest to krzew bardziej dekoracyjny. 



Na słonecznej rabacie, w kąciku wypoczynkowym otula mnie specyficzny zapach szałwii lekarskiej. Specyficzny, bo nie każdy taki lubi. Ale dla pszczół odwiedzających mój ogród wart zainteresowania. 




Po przeciwnej stronie czeka na mnie silny aromat piwonii. Moja jest biała, z różowymi, cienkimi liniami. W tym roku urosła imponująco. Od samego początku nie mam z nią żadnych kłopotów. Kwitnie co roku i wprawia mnie w błogi nastrój.



I na koniec tegoroczna niespodzianka. Ciekawy, miodowy zapach i niepozorne, liliowe kwiaty. Facelia. Wysiałam ją na mojej łące kwietnej pierwszy raz. I od razu przejęła pałeczkę.  Na pewno, co roku znajdzie się trochę miejsca dla niej na rabatach :)






Przechadzkę po ogrodzie kończę upajając się zapachem goździków



powojnika



niezapominajki



i lawendy :)




A na deser wciągam zapach dojrzałej truskawki :)