sobota, 29 grudnia 2018

PEŁEN SŁOIK

Ktoś kiedyś na podstawie artykułu w gazecie wywnioskował, że jestem optymistyczną pesymistką. Coś w tym musi być, gdyż do tej pory każdy koniec roku wpływał na mnie depresyjnie. Ile mogłam zrobić, a nie zrobiłam. Ile mogłam zobaczyć, a nie zobaczyłam... Można by było wymieniać w nieskończoność.... Obserwując więc w necie Wasze pomysły na poradzenie sobie z podobnymi myślami i ja założyłam swój słoik dobrych rzeczy. U mnie polegało to na wpisywaniu dobrych zdarzeń do kalendarza. Teraz przyszedł czas na podsumowanie... Nie sądziłam, że miałam tyle pięknych chwil w tym roku. O większości już oczywiście nie pamiętałam. Ile życzeń zrealizowałam, ile wspaniałych miejsc odwiedziłam, ile ciekawych rzeczy zobaczyłam. Nawet nie musiałam zapuszczać się daleko :)


Nie oglądajmy się więc za siebie. Nie wspominajmy niepowodzeń. Cieszmy się tym, co mamy, co tu i teraz. 
WSPANIAŁEGO 2019 ROKU:)

czwartek, 20 grudnia 2018

OPOWIEŚCI WIGILIJNE

Kto z nas nie zna ,,Opowieści wigilijnej" Karola Dickensa? Przemiana skąpca Ebenezera Scroogea w noc wigilijną za sprawą animacji znana jest nawet dzieciom. Gdy więc usłyszałam, że Dickens napisał także inne opowieści wigilijne, postanowiłam je przeczytać. 
,,Dla większości z nas był taki czas, gdy Boże Narodzenie zamykało nasz niewielki świat niczym magiczny krąg, w którego wnętrzu niczego nie zbraknie z rzeczy wytęsknionych, w którym spajają się uciechy, pragnienia i nadzieje, a wszystko skupia się wokół świątecznego ognia na kominku..." 


I tak wpatrując się migające płomyki i ja przypominam sobie radosne chwile z dzieciństwa: pachnące lasem drzewko przynoszone do domu wraz z białym puchem na oszronionych igłach, mozolne wycinanie pasków papieru, a potem staranne składanie gwiazdek, tworzenie wielokolorowych łańcuchów czy pawich oczek, unoszący się w domu delikatny zapach pieczonego sernika, podkradanie cukrowych sopli i radość z pomarańczy. I znów migające iskierki zimnych ogni wieszanych na przystrojonej choince. I nasze oczarowanie... 


,,Dlatego też im więcej mamy lat, niechże silniej wzrasta wdzięczność, że poszerza się  krąg naszych wigilijnych skojarzeń oraz lekcji, jakie niesie ze sobą Boże Narodzenie! Witajmy serdecznie każde z nich i każde umieśćmy w należnym mu miejscu przy świątecznym kominku."
Pierwsze misie i lale już dawno zostały zastąpione pierwszymi własnoręcznie przygotowanymi prezentami dla najbliższych. Na stole zawitały nieporadne wypieki. Ilość osób to zwiększała się, to zmniejszała. Nigdy nie zawitał zdrożony wędrowiec. Choinka zmieniała kolory, a świecidełka kształty. Ale nadal czerpiemy radość z przebywania razem, ze wspólnych rozmów, śpiewania kolęd :)


,,Niech zatem wszystko wita! To, co było, to, co nigdy nie zaistniało, oraz to, co, mamy nadzieję, zaistnieje, oto schronienie pod choinką, oto wygodne miejsce przy świątecznym kominku, gdzie z otwartym sercem rozsiada się to, co jest."


Fragmenty opowiadania ,,Czym jest dla nas Boże Narodzenie, gdy doroślejemy" Charles Dickens

środa, 12 grudnia 2018

SENNOŚĆ

,, Śpią lądy we mgle gęstej, która świat spowiła,
Pod gęstą mgłą, co niebo zaciągnęła w górze,
Śpią morza, niepojęta magnetyczna siła
Ujęła oceany, ugłaskała burze.
Śpią cicho na bezdrożach statki rozproszone,
W niebiosach przewodnicze śpią nad nimi gwiazdy,
Śpią orły, śpią podchmurną opuściwszy stronę,
Umilknął nad skałami grzmot ich górnej jazdy...
Śpią kwiaty, pośród kwiatów senne drzemią żmije...
I tylko na jeziorach płaczą gdzieś łabędzie...
A tu, przy chatach naszych, pies na księżyc wyje...
I przez sen głupi kur obwieszcza, że... dzień będzie..."
Bogusław Adamowicz


I mnie ogarnęła senność. Zamiast zmobilizować się do pracy, jak niedźwiedź zalegam w niedostępnej gawrze. Chyba to reakcja mojego organizmu na to, co dzieje się na zewnątrz. Ciągle pada, raz mocniej, raz słabiej. Świat ukrywa się za białym welonem mikroskopijnych kropel wody. Wszystko utulone jak do snu. Nie pomagają ćwiczenia, zwiększona ilość codziennej kawy, szybkie marsze. Wystarczy, że znajdę się w cieplutkich czterech ścianach, a przytulny kocyk mnie przyzywa. Mam nadzieję, że w ciągu najbliższych dni wreszcie wyjrzy słońce zza szarej zasłony chmur i świat się rozpogodzi :)

czwartek, 6 grudnia 2018

UWIĘZIONE W LODZIE

Kilka mroźnych dni w zeszłym tygodniu wystarczyło, by na powierzchni wody utworzyła się cienka pokrywa lodowa. Oczywiście, teraz przy dodatniej temperaturze, jej nie ma, ale zanim znikła zdążyłam zrobić kilka zdjęć. Lód miał grubość tylko 1 cm, ale malowniczo zostały w nim uwięzione pęcherzyki powietrza :)



Drobne pęcherzyki powietrza i zanieczyszczenia są jak mgła rozpraszająca światło. Dzięki nim lód jest biały. Gdyby ich nie było lód byłby olśniewająco niebieski :)

środa, 28 listopada 2018

ZAPOMNIANE WRÓŻBY

Co wiecie o Katarzynkach? Wstyd się przyznać, ale ja nic. Gdy byłam mała w szkole młodsze klasy obchodziły Mikołajki, a starsze Andrzejki. Laliśmy wosk, obieraliśmy jabłka sprawdzając, kto ma dłuższą skórkę i układaliśmy buty. Nie wiedziałam wtedy, że dawniej ludzie wierzyli w zjawiska nadprzyrodzone będące ważnymi elementami folkloru. Dziś już trudno powiedzieć, które elementy obrzędów co oznaczają. Ale wiele z nich pochodzi jeszcze z antycznej Grecji. 


Najsłynniejsze dni wróżebne to wigilie świętej Katarzyny Aleksandryjskiej i świętego Andrzeja. Katarzynki były przypisane chłopcom, a Andrzejki dziewczynom. Wróżby kawalerów zostały całkowicie wyparte przez święto panien poszukujących partnera. Który bowiem chłopak zwraca jeszcze uwagę na to, co mu się przyśni w nocy czy wkłada ukradzioną halkę pod poduszkę :) A mogłoby by być tak romantycznie... gdyby ścięta przez mężczyznę gałązka wiśni w dniu świętej Katarzyny i wsadzona do wody zakwitła w okresie Bożego Narodzenia ,,młodzieniec mógł być pewny, że los pozwoli mu stanąć na ślubnym kobiercu z damą miłą sercu " :) (,,Polskie tradycje świąteczne" Hanna Szymanderska)

środa, 21 listopada 2018

MRÓZ I DIPLADENIE

W końcu przyszedł czas schować moje kwitnące dipladenie do garażu. Temperatura nieubłaganie cały czas spada i szkoda byłoby tak pięknych roślin zmarnować. A tak, jeżeli się uda, w przyszłym roku znowu będą cieszyły oczy. 


A powiem szczerze, widząc ich bezlistne, wysuszone łodygi na wiosnę, raczej nie wierzyłam, że nowe, zielone listki odbiją, a wiotkie łodyżki znowu będą się piąć po sznurkach w górę. Wola ich życia była jednak ogromna. Nie dość, że bez trudu zaczęły odrastać, to jeszcze wiły się bez końca, a kolejne białe kwiaty otwierały swoje kielichy. 


Duże, białe kwiaty z żółtym środkiem na tle błyszczących, ciemnozielonych liści widoczne są z daleka. U mnie posadzone są w podwójnych donicach, gdyż nie lubią nadmiaru wody. Nie czuły się też najlepiej w pełnym słońcu. Za drewnianym trejażem, dodatkowo ułatwiającym wijącym się pędom wspinanie, było im przytulnie :)


Dipladenia jest także nazywana mandewillą. Pochodzi z Ameryki Południowej. Kiedyś była polecana do uprawy w domu. Niestety, trzeba pamiętać, że wszystkie jej części są trujące. Do tego podczas przycinania wydziela się lepki sok :(


Mimo tych niedogodności namawiam Was do uprawy tej wdzięcznej rośliny :)

środa, 14 listopada 2018

KOD DRZEWA

,,Idzie sobie człowiek do lasu, a tam co krok drzewo" (Asterix na olimpiadzie). Znacie to powiedzenie?  Przypomniałam je sobie porządkując zdjęcia na komputerze. Gdzie nie spojrzałam tam drzewa: małe, duże, iglaste, liściaste, sadzone lub ścinane rękami ludzkimi i te, które wbrew przeciwnościom natury świetnie sobie radzą. Towarzyszą mi w wędrówkach, pozwalają odpocząć w swym cieniu, a ich jesienne barwy cieszą moje oczy :)










Czy wiecie, że ponad 500 lat temu znalazł się artysta, który wpadł na trop tajemnicy skrywanej przez drzewa? Leonardo da Vinci odkrył, że suma grubości gałęzi i wszystkich konarów na danej wysokości jest równa grubości pnia, i to na całej jego wysokości. Nie będę sprawdzać, sprawdzali mądrzejsi. Francuski fizyk Christophe Eloy stworzył komputerowe modele drzew i poddał je działaniu wirtualnego wiatru. Okazało się, że im bardziej sprawdzała się reguła Leonarda, tym większa była szansa na przetrwanie przez drzewo silnego wiatru :)

środa, 7 listopada 2018

SZEPTEM...

,,Szeptem do mnie mów, mów szeptem,
By nikt obcy twoich słów nie słyszał..."
Na miejscu osiemnastowiecznych, ozdobnych budowli w Parku Oliwskim, odtworzono Groty Szeptów. W zeszłym roku, w czasie remontu, bez zapraw układano starymi metodami zabytkowe kamienie. Odbudowano brakujące fragmenty ścian i odsłonięto historyczne fundamenty. Szpecący ścieżkę asfalt zamieniono na bruk klinkierowy. Jeżeli usiądziemy na ławeczce w muszlowatej ścianie wyłożonej z zewnątrz kamieniem, a nasz towarzysz po drugiej stronie ścieżki i poprosimy: 
,,...Lecz mów szeptem. Szeptem się nie kłamie,
A to co mówisz przecież brzmi jak jakaś baśń..."
dokładnie usłyszymy wypowiadane słowa. 


Oczywiście, jak na mnie przystało, sceptycznie podeszłam do informacji wypisanej na tablicy. Jakież było moje zdumienie, gdy okazało się to prawdą. Jeżeli będziecie chcieli spróbować, musicie tylko pamiętać, by do groty nie wchodziło więcej osób. W końcu chodzi o to:
,,...Szeptem do mnie mów, mów szeptem
Jak najciszej mów, bo wciąż się boję,
By zły los słów nie podsłuchał twoich,
Aby marzeń nam nie ukradł nikt..." 


Wykorzystałam fragmenty słów piosenki napisanej przez Jacka Korczakowskiego :)

czwartek, 1 listopada 2018

PARK JESIENIĄ...




,,Cóż ja jestem? Liść tylko, liść, co z drzewa leci.
Com czynił - wszystko było pisane na wodzie.
Liść jestem, co spadł z drzewa w dalekim ogrodzie,
Wiatr niesie go aleją, w której księżyc świeci.


Jednego pragnę dzisiaj: was, zimne powiewy!
Wiec nieś mnie, wietrze chłodny, nie pytając po co,
Pomiędzy stare ścieżki, zapomniane krzewy,
Które wszystkie rozpoznam i odnajdę nocą.


W ostatniej woni lata, w powiewie jesieni
Niech padnę pod strzaskany ganek kolumnowy,
By ujrzeć te, com widział, podniesione głowy
Wśród teraz pochylonych, zamyślonych cieni.


Uciszaj, srebrna nocy, całą ziemię śpiewną!
A ja padnę na trawę wilgotną od rosy
Lub będę muskał cicho niegdyś złote włosy,
Których dziś już koloru nie poznałbym pewno."
Nokturn Jan Lechoń


Tła dla wiersza Lechonia użyczył Park Oliwski...

czwartek, 25 października 2018

JESIENNY WIECZÓR

Jesienne wieczory, któż ich nie lubi... Po wiosenno-letnim przyspieszeniu, nareszcie zasłużony odpoczynek. Czas wygospodarowany na otulenie się przytulnym kocem tworzonym przez trzy zimy, popijanie herbatek z głównodowodzącą maliną i otaczanie się wieżami z książek. Teraz już bez problemu dotrę do swojej 50-tej pozycji czytelniczej na liście oczekujących. W dużej mierze pomoże mi jak co roku sztormowa pogoda i coraz szybciej zapadający zmierzch. Z naturą bowiem się nie wojuje... Muszę jedynie znów zwiększyć ilość kofeiny we krwi :)




,,Jest w świetlistości przedjesiennych zmierzchów
Tkliwy, tajemny czar zadumy,
Złowieszczy blask i barwność drzew w rozpierzchu,
Czerwiennych liści lekkie, czule szumy.
I cichy błękit, co się mgliście chmurzy,
Że ziemia wokół smutnie sierocieje,
I jak przeczucie nadchodzącej burzy
Czasem porywczy, chłodny wiatr zawieje.
Znużeniem wszystko, wyczerpaniem tchnie,
Uśmiechem cichym schyłku i więdnienia,
Co u rozumnej się istoty zwie
Podniosłą wstydliwością jej cierpienia."
Fiodor Tiutczew 

piątek, 19 października 2018

JESIENNIE...

Jesień coraz bardziej dopomina się o swoje. Nieubłaganie dzień się skraca, słońce słabiej grzeje, liście sypią się garściami z drzew. Wystarczy na chwilę zostawić hamak pusty, a ten pokryje się kolorową kołderką... Rankiem nad polami utrzymuje się blada, wilgotna zasłona. Dzięki niej rośliny mają swoją dawkę wilgoci, ale hortensjom to nie wystarcza. Trzeba ratować przywiędłe kwiatostany... W lesie drzewa przybierają rdzawe barwy. Jeszcze ptaki śpiewają, jeszcze wiewiórki zbierają zapasy, ale już brzozy pochylają swe białe pnie nad drogami pozbywając się bujnej czupryny... Coraz większymi gromadami odlatują ptaki. Tęskno robi się obserwując ich długie klucze... Morze powoli oddaje swoje nagromadzone ciepło. Jeszcze pozwala nacieszyć się winsurfingowcom, kitesurfingowcom i żeglarzom. Morsy korzystając z wodnych kąpieli narzekają na zbyt wysoką temperaturę, my cieszymy się...







A ja zdejmuję z krzaków ostatnie pachnące pomidory żegnając się z ich zapachem do przyszłego lata :)

czwartek, 11 października 2018

NITKI, NITECZKI

Wyskakując wczoraj do ogrodu po odrobinę natki pietruszki ze zdziwieniem wpadłam w pajęczą nić. Błyszcząca nitka lśniła w słońcu, a na niej w powietrzu leciał malutki pajączek. Szybko wróciłam do domu po aparat i zaczęłam szukać małych podróżników. 


Według opisu Zygmunta Glogera w Encyklopedii Staropolskiej babie lato to: ,,...czas ciepły i pogodny w połowie jesieni, tak nazwany od pajęczyny, unoszącej się w powietrzu i osnuwającej drzewa, ścierniska, płoty, a nawet zwierzęta i ludzi, wytwarzanej przez mnóstwo pajączków, pod jesień wylęgłych, z rodzajów, noszących w polskiej entomologii nazwy: Boczeń, Czelustek, Krzeczek, Namiastek. Pajączki te wydzielają mnóstwo pajęczyny, nie splatając jej w siatkę i nie przyczepiając nigdzie. Pajęczyna ta, w podaniach ludu polskiego, jest przędzą z wrzeciona Matki Boskiej, rzuconą na ziemię, aby przypomnieć gospodyniom czas roboty koło przędziwa i potrzebę okrycia biednych sierot na zimę."




Na pewno to bardzo wysoka temperatura jak na październik sprawiła, że po raz pierwszy zobaczyłam tak dużo malutkich pajączków udających się w daleką podróż. Jeden z nich zrobił sobie nawet króciutki postój na pergoli tarasowej :)



,,Słońce zwieszone na samotnej skale,
Dawną potęgę zbierając raz jeszcze,
Rozrzuca pyłów rozświetlone deszcze
Na jasne, czyste, przeogromne dale...
Po łąkach jasną falą się przelewa,
Wzbija pył z kwiatów i upojne wonie,
Między gałęzi złote wplata tonie
I pieści zżółkłe, konające drzewa.
Patrz... między liśćmi chwieją się i świecą
Jakieś włókienka złote i pajęcze,
Słońce w sieć nitek cudne wpięło tęcze,
Wiatr je rozrzuca... zrywają się, lecą,
I płyną, płyną hen na łany żytne
Niby marzenia złote... nieuchwytne."
Henryk Zbierzchowski ,,Babie lato"

czwartek, 4 października 2018

WCIĄŻ TYLE RADOŚCI

Jeszcze wczoraj ciemność przeważała nad dniem, deszcz nad słońcem, a wiatr nad ciszą. Dziś obudził mnie słoneczny blask wpadający przez okno. Kropelki rosy iskrzyły się na trawie zasłanej kobiercem liści. Nadeszła pora malowania...


A na ogrodzie pietruszka, melisa i mięta, mimo spadku temperatur w nocy, świetnie sobie radzą. Zachęcają do obskubywania i smakowania...




Jeżyna już pozbawiona owocujących pędów nabiera krwistoczerwonych barw...


Niebieska lobelia postanowiła nie dać się wymienić na bardziej odporny kwiat. A przez całe lato zachowywała się jak kapryśna primadonna...


Zawilce wyciągają łodygi do słońca...




Maliny kuszą swoją słodyczą...


Kolejne potomstwo czarnuszki wychyla się pomiędzy perovskią...



To wszystko to małe iskierki radości :)