czwartek, 22 lutego 2018

TO BYŁO...

Luty postanowił nie odpuścić i pokazać, ze zima to zima. Nie na darmo moja mama zawsze powtarzała: ,,Idzie luty, podkuj buty". Jeszcze we wtorek ciepłe promienie słoneczne zachęcały do rozpoczęcia prac ogrodowych. 



Tylko przejrzenie prognoz na najbliższe dni uratowało moje drzewa przed zgubnym skutkiem pośpiechu wynikającego tylko i wyłącznie z oszustwa przyrody. Bo czyż rośliny nie pośpieszyły się w tym roku. Kto to widział takie pąki na powojnikach, borówce, jeżynie czy hortensjach w lutym? 

 

Owszem czytałam kiedyś, że na terenach Polski zdarzały się takie okresy ocieplenia, że już w lutym kwitły drzewa owocowe i zbiory były dwa razy w roku, ale to było tak dawno, że i nieprawda...
Jak na razie wczorajsze opady śniegu przysypały lekko wschodzące tulipany, hiacynty i krokusy. Mam nadzieję, że nic się nie stanie odpornym pierwiosnkom... Trochę za mało tej puszystej kołderki... 




Wszystkie zdjęcia z wtorku :)

środa, 14 lutego 2018

ŻEBY COŚ SIĘ ZDARZYŁO...


,,Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć


Zamiast dmuchać na zimne
Na gorącym się sparzyć
Z deszczu pobiec pod rynnę
Trzeba marzyć


Gdy spadają jak liście
Kartki dat z kalendarzy
Kiedy szaro i mgliście
Trzeba marzyć


W chłodnej, pustej godzinie
Na swój los się odważyć
Nim twe szczęście cię minie
Trzeba marzyć


W rytmie wietrznej tęsknoty
Wraca fala do plaży
Ty pamiętaj wciąż o tym
Trzeba marzyć


Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć "


W ten wyjątkowy dzień dla nas wszystkich wiersz Jonasza Kofty :)

czwartek, 8 lutego 2018

LUTOWA BIEL

Aby dzisiejsze pączki, chrusty i faworki nie weszły w boczki warto wybrać się na spacer. Razem z synem zrobiliśmy to z samego rana, jeszcze przed zjedzeniem pierwszego tłuściocha. Od kilku dni wreszcie i my możemy cieszyć się bielą śniegu. To nic, że pod stopami jeszcze dość mocno trzeszczało ( w nocy był spory mróz), dzisiejsze słońce grzejąc dość mocno w plecy uświadomiło mi, że wiosna tuż tuż :) Po powrocie chwyciłam aparat i szybko pobiegłam zrobić trochę zdjęć na ogrodzie...













Nie wiem, czy to dobrze czy źle, ale widać już pierwsze pączki :)





czwartek, 1 lutego 2018

CERAMICZNE SZALEŃSTWO

Od XVI wieku w dorzeczu Bobru i Kwisy wytwarzane są naczynia ceramiczne z glinki, która po wypaleniu przyjmuje białą barwę. 


Charakterystyczne stempelkowe wzory (kółka, kwiatki, kropki) powstałe w XIX wieku, dziś wzbogaca się o malowanie pędzlem. 


Wszystko wytwarza się ręcznie. To ciężka praca całego zespołu ludzi...


Gdy po raz pierwszy w Żywym Muzeum Historii w Bolesławcu zobaczyłam przygotowywane do wypalenia naczynia, myślałam, że wprowadzono do palety nowe kolory. 


Cudne były te malutkie czajniczki przygotowywane na rynek azjatycki...


Tu tradycja...


łączy się z nowoczesnym designem...


Każda filiżanka jest wyjątkowa...


A różnorodne wzory przyprawiają o zawrót głowy...


Tutaj można znaleźć wszystko...


Wyroby dekorowane kobaltem nie były nigdy moimi ulubionymi. Ale na szczęście gusta się zmieniają. Gdy zobaczyłam nowoczene wzory, nie mogłam wrócić do domu z pustymi rękami :)