czwartek, 31 maja 2018

JAK BROSZKI

Kiedyś natknęłam się na przyrównanie jarzmianki do broszki i bardzo mi się spodobało. Bo czyż te gwiazdkowate kwiatki nie błyszczą jak miniaturowa ozdoba. W moim ogrodzie znalazły się późno, bo dopiero w tym roku, ale w innych uprawiane są już od XVI wieku. Dziko występują w południowej Europie (Pireneje, Karpaty i Bałkany), a także na Kaukazie. Z powrotem w naturze można je też spotkać w Wielkiej Brytanii. Powinny kwitnąć aż do października. Zobaczymy, jak to się sprawdzi w praktyce, ale już teraz mogę powiedzieć, że mają swój urok :)





Nie wiem, jaką odmianę kupiłam, gdyż sprzedawca nie opisał rośliny. Chciałabym dla towarzystwa dokupić jeszcze jasnoróżową i białą. Będę musiała wtedy pilnować, żeby nie zaczęły się krzyżować. Pomóc ma w tym przycinanie po kwitnieniu. Na razie dla towarzystwa musi im wystarczyć przetacznik, łubin i ubiorek :)

czwartek, 24 maja 2018

CZY MOŻNA ZATRZYMAĆ WIOSNĘ?

Wiosna w swoim szalonym pędzie zbyt szybko zbliża się do lata. Co będzie, gdy jej zapach ulotni się wraz z przekwitającymi lilakami? Mój ogród zmieni barwy na szaro-niebieskie, trawa zacznie wysychać, a liście tracić swój intensywny blask. Już teraz ogarnia mnie lenistwo. Częściej siedzę na tarasie i wpatruję się w rośliny niż pielę grządki. Okna otwieram szeroko pozwalając wpływać do domu odgłosom natury. W koronach drzew szukam ptaków uwodzicielsko wykonujących swoje solowe partie. A przede wszystkim staram się zapamiętać zapach lilaka Meyera ,,Palibin". Ten niepozorny krzaczek z sercowatymi liśćmi osiągnął spore rozmiary. Sięga już parapetu okna mojej sypialni. Rośnie bardzo wolno, ale to nie wada tylko jego zaleta. Cały jest obsypany drobnymi, liliowymi kwiatkami zebranymi w stożkowate kwiatostany. Ich słodki zapach, o wiele silniejszy od lilaka pospolitego, rozprzestrzenia się cudownie po całym domu. 




,Po złotej pogodzie
Majowej i bzowej
Powoli zapada
Zmierzch także majowy.
Obudził się wietrzyk
Łagodny i miękki
I brzozom podnosi
Zielone sukienki.
Przycicha swawolnie,
Na trawę się kładzie
I czeka na księżyc
Zaplątany w sadzie.
,,Maj" Leopold Staff 




Mimo, że to nierealne, chciałabym zatrzymać wiosnę :)

czwartek, 17 maja 2018

ZŁOTE POLE

,, Przed nią rozciągało się pole rzepaku. Soczysta żółć kwiatów sprawiała wrażenie gorącej. Razem z zielenią trawy i błękitem nieba, po którym wiatr ganiał pulchne cumulusy, sprawiały, że wydawało się przerysowane, wyjęte z folderu reklamowego o przekłamanych barwach - zbyt smacznych, by były prawdziwe, lecz skutecznie pobudzających apetyt odbiorcy. Podeszła i pogładziła czuprynę rzepakowego pola, poczuła miękkość kwiatów i skierowała twarz do słońca. Zamknęła oczy. Wiatr smagał jej twarz, włosy wirowały, wplątywały się w okulary przeciwsłoneczne, które cały czas miała na nosie... Obiema rękami odgarnęła włosy, zdjęła z szyi apaszkę, a włosy związała wysoko w koński ogon. Uśmiechała się."


Niedawno poczułam się jak bohaterka książki Katarzyny Bondy ,, Tylko martwi nie kłamią". Specjalnie tego dnia wybrałam się na spotkanie żółtych kwiatów, ale zanim doszłam, zbyt wysoka temperatura ostudziła trochę mój zapał. Gdy jednak zobaczyłam to złote pole od razu wstąpiła we mnie energia. Zanurzyłam się w nim tak jakbym wpadła do słoja miodu. Czułam słodycz pyłku unoszącego się ku słońcu. Dobrze, że pszczółki były zajęte zbieraniem nektaru :) 


Rzepak przypomina mi o beztroskim dzieciństwie spędzonym w pędzie pomiędzy łąką a lasem, rzeką a jeziorem. Przypomina mi o pleceniu wianków ze stokrotek, tworzeniu bukietów z kaczeńców i przynoszeniu naręczy bzu do domu. Przypomina mi o wiośnie :)

czwartek, 10 maja 2018

GDYNIA WIOSENNIE

I kto by przypuszczał, że pogoda znów może nas zaskoczyć. Tak pięknego początku maja nie było od wielu lat. Przecież w zeszłym roku spadł nam śnieg, a w tym mamy prawdziwe lato, mimo bliskości jeszcze tak zimnego Bałtyku. 


Korzystając z przepięknej aury wybraliśmy się kilka dni temu do Gdyni. Nie interesował nas tym razem przepełniony Skwer, ale Klif Orłowski i jego powojenne umocnienia obronne. Na szczęście tuż przed samym wyjazdem zabraliśmy kijki do Nordic Walking. Wcześniej też przejrzałam mapy satelitarne , gdyż zamierzaliśmy powędrować lasem z Polanki Redłowski ścieżką historyczną do stanowisk ogniowych, a potem ścieżką przyrodniczą do plaży i w końcu do mola w Orłowie. 



Plan nie do końca się udał. Zbyt szybko skręciliśmy w kierunku plaży i nie pozostało nam nic innego jak kontynuować naszą wędrówkę. 





Po krótkim odpoczynku w Domku Żeromskiego, ruszyliśmy w drogę powrotną, tym razem u góry klifu wśród przepięknych buków i brzóz. 







Po lutowym sztormie część szlaku zniknęła i zostały wytyczone nowe ścieżki. Dobrze, że spotkaliśmy parę piechurów, którzy pokazali nam odpowiednią drogę :)






Mam nadzieję, że wiosna nadal będzie nas rozpieszczała tak pięknymi dniami :) 


czwartek, 3 maja 2018

WEEKEND W OGRODZIE

,, Po smutnej zimie , przyszła nam wiosna,
Młoda, rozkoszna, błoga, radosna,
W całym swym blasku i majestacie,
W swojej nadobnej, zielonej szacie.
W promieniach słońca powietrze drżące, 
Wonią, czystością, rozkoszą tchnące,
Wszystko się cieszy w tej lubej wiośnie,
I już nie smutno, jakoś radośnie..."
Wiosna Antoni Kucharczyk











To był powolny i leniwy weekend. Czas, który spędziłam w ogrodzie rokoszując się pełnią ciepłej, pogodnej, a czasem burzowej wiosny. Czas poświęcony na pielenie uporczywych chwastów, które mimo pokrywy z kory przy tak wysokiej temperaturze po deszczu pięły się ku niebu. Czas przeznaczony na przesadzanie kwiatów nie pasujących kolorystycznie do otoczenia. Czas planowania zakupów kwiatów jednorocznych i przywiązywania młodziutkich pędów glicynii. Czas koszenia niepokornej trawy. Ale też czas wsłuchiwania się w brzęczenie pszczół uwijających się jak w ukropie na drzewkach wiśni i czereśni. Czas upajania się zapachem hiacyntów. Czas oczarowania fantazyjnymi kształtami tulipanów. Czas odpoczynku :)